W wyniku upadłości Amber Gold kilkadziesiąt tysięcy Polaków, którzy powierzyli tej spółce oszczędności, zostało na lodzie. Jak to możliwe, zastanawia się pewnie część z was, że tak wielu ludzi zaufało firmie niebędącej bankiem i nieobjętej systemem gwarancji bankowych? Jej klienci ulegli złudzeniu: spółka oferowała korzystnie oprocentowane „lokaty w złoto”, a przecież od setek lat uznaje się, że nie ma pewniejszej lokaty na trudne czasy niż złoto.

Takich błędnych „skrótów myślowych” dokonujemy codziennie. Mimo że już trzy razy nasz dom zalała powódź, nie ubezpieczamy go, naiwnie wierząc, że po serii nieszczęśliwych wypadków kataklizm nas ominie. Wracamy do domu z kolejną niepotrzebna bluzką, bo „to była już ostatnia sztuka”. Co zyskamy, uświadamiając sobie, że nasze działania nie są w pełni samodzielne, że postępujemy według powszechnego schematu? W najgorszym wypadku trochę miejsca w szafie, w najlepszym – możemy nawet ocalić życie.

Może inni dają się nabrać, ale ja błędów nie robię – myślisz pewnie po przeczytaniu powyższego tekstu. Większość z nas potrafi rozpoznać u innych wiele prawidłowości psychologicznych, ale nie dostrzega ich u siebie. „Trudno jest spojrzeć na siebie trzeźwo, kiedy jednak patrzymy na społeczeństwo, stajemy się krytycznymi obserwatorami” – tłumaczy dr Hanna Brycz, psycholog, prowadząca badania, mające określić występowanie prawidłowości psychologicznych.

Jej zespół podzielił badanych na dwie grupy: jedna, tzw. obserwatorzy, mieli szukać prawidłowości w społeczeństwie, drudzy, tzw. Aktorzy – u siebie. Obserwatorzy trafnie rozpoznali u innych aż 80 proc. zaprezentowanych błędów i praw psychologicznych. Ale grupa aktorów – badająca swoje postępowanie – trafnie rozpoznała jedynie 18,6 proc. prawidłowości. A jak jest u ciebie?

 

1. Efekt SYMPATII, czyli jak kontrolować wysokość napiwku

 

Już po kilku minutach rozmowy z Hanną Brycz bezwiednie uznaję ją za osobę sympatyczną. Obie pochodzimy z Wielkopolski, a nasze mamy to lekarki, które kończyły tę samą poznańską Akademię Medyczną. Ona też lubi lody orzechowe. „Spostrzeganie podobieństwa do innej osoby pod względem przekonań, postaw, wartości, a także statusu, przynależności grupowej, a nawet wieku, wywołuje tendencyjną, pozytywną ocenę tej osoby” – tłumaczy Brycz.

Efektu sympatii dowodzi wiele badań. Podczas eksperymentu przeprowadzonego przez holenderskiego psychologa Ricka van Baarena i jego współpracowników z Uniwersytetu Radboud w Nijmegen badacze udali się do małej restauracji i zwerbowali do pomocy kelnerkę. Po zaprowadzeniu gości na miejsce miała przyjmować zamówienie na dwa sposoby: w połowie przypadków uprzejmie słuchać i wyrażać pozytywne nastawienie, mówiąc grzecznie rzeczy typu „tak jest” czy „zaraz podam”; w drugiej połowie przypadków miała powtórzyć gościom złożone zamówienie. Okazało się, że wyrecytowanie usłyszanego zamówienia miało radykalny wpływ na wysokość napiwku – goście, którzy z ust kelnerki usłyszeli powtórzenie własnych słów, zostawiali o 70 proc. wyższe napiwki!

Ten sam zespół badał też, czy podobieństwo wpływa na to, jak atrakcyjni wydają nam się inni. Osoba udająca ankietera zatrzymywała przechodniów na ulicy i prosiła o wzięcie udziału w sondażu. W trakcie połowy rozmów ankieter nieznacznie naśladował ge sty i postawę rozmówcy. Gdy później przepytano zaczepionych przechodniów, ci z pierwszej grupy określili swoją emocjonalną bliskość z ankieterem jako znacznie większą niż ci, przy których ankieter zachowywał się normalnie.