Z szacunków Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że tylko w 60 krajach zapotrzebowanie na krew jest w pełni zaspokajane. 37 proc. Europejczyków przynajmniej raz w życiu zostało krwiodawcami. Regularnie robi to np. ponad połowa Austriaków. W Polsce – co piąty obywatel. Nie jest to wynik najgorszy, ale tez mogłoby być znacznie lepiej. Nasza niechęć do oddawania krwi wynika w sporym stopniu z niewiedzy. W społeczeństwie pokutuje wiele fałszywych przekonań na temat krwiodawstwa. Aż 30 proc. Polaków nie oddaje krwi, ponieważ boi się zakażenia wirusem HIV, kiłą i rzeżączką albo „zmianą osobowości”. Tymczasem stacje krwiodawstwa posługuję się tylko sterylnym jednorazowym sprzętem, a wpływ zostania dawcą na psychikę jest wyłącznie pozytywny – w ten sposób możemy przecież uratować komuś życie. Nad Wisłą każdego roku brakuje krwi. I choć idea krwiodawstwa opiera się przede wszystkim na bezinteresowności, to warto pamiętać o tym, że to „nie jest nasz interes”, dopóki nie zabraknie krwi dla nas samych lub dla kogoś z naszych bliskich.

 

STACJE KRWIODAWSTWA PŁACĄ DAWCOM

Tak było przed rokiem 1990. Niestety, wielu dawców zatajało wówczas ważne informacje na temat swego zdrowia, byle tylko zarobić. Dlatego obecnie krwiodawstwo jest dobrowolne i nieodpłatne, co wynika m.in. z dyrektywy Unii Europejskiej. Dawcy mogą natomiast – zależnie od prawa obowiazującego
w danym kraju – otrzymać posiłek regeneracyjny, zwrot kosztów dojazdu do punktu poboru krwi lub ulgę podatkową.

 

ODDAWANIE KRWI OSŁABIA ORGANIZM

Ciało dorosłego człowieka zawiera 4–6 litrów krwi. Jednorazowo możemy jej oddać mniej niż 10 proc. Zabieg pobrania krwi trwa 4–8 minut. Jest to zupełnie bezbolesne (nie licząc ukłucia) i nieszkodliwe. Już kilka minut po oddaniu krwi można wrócić do codziennych obowiązków.

 

DAWCA NIE DOSTAJE WYNIKÓW BADAŃ SWOJEJ KRWI

Może je dostać, jeśli tylko zechce. Każda próbka jest szczegółowo badana: poza oznaczeniem grupy krwi wykonuje się też morfologię i testy na obecność wirusów żółtaczki typu B i C, kiły oraz wirusa HIV. Jeśli któryś z tych mikrobów zostanie wykryty, potencjalny dawca zostanie zdyskwalifikowany.
Nie jest natomiast prawdą, że lekarze zatajają przyczyny tej decyzji.

 

DAWCY STAJĄ SIĘ „UZALEŻNIENI” OD ODDAWANIA KRWI

Wiele osób obawia się, że jeśli raz oddadzą krew, to będą musiały to robić regularnie, bo organizm przyzwyczaja się do tego. „Oddawanie krwi nie spowoduje wzmożonego jej wytwarzania. Wywiera taki sam wpływ na jej produkcję jak krwawienie z nosa, miesiączka czy skaleczenie. Wielu dawców oddaje krew regularnie, ale robią to wyłącznie dlatego, że tak postanowili” – tłumaczy Bartosz Pomykała, rzecznik Europejskiej Fundacji Honorowego Dawcy Krwi.

 

POTRZEBNE SĄ TYLKO RZADKIE GRUPY KRWI

Wielu potencjalnych dawców sądzi, że skoro mają najpopularniejszą grupę 0 Rh+, to stacje krwiodawstwa maja jej pod dostatkiem. „Każda kropla jest cenna. Nigdy nie wiadomo, która grupa będzie w danym momencie najbardziej potrzebna. Faktycznie, 0 Rh+ jest najpowszechniej spotykana, ale to oznacza też, że zapotrzebowanie na nią również jest duże” – mówi Bartosz Pomykała.

 

HOMOSEKSUALIŚCI NIE MOGĄ BYĆ DAWCAMI

Kiedyś faktycznie tak było. Dziś obowiązują ich te same zasady, co heteroseksualistów: mogą oddawać krew pod warunkiem, że przynajmniej od pół roku mają stałego partnera. Natomiast grupa, która nadal obowiązują ograniczenia, są więźniowie. „Dopiero po sześciu miesiącach od wyjścia na wolność mogą zgłosić się do naszych punktów. Nie jest to nowość, takie przepisy obowiązują w całej Polsce i Unii Europejskiej. Osadzeni znajdują się w tzw. grupie ryzyka, bardziej narażonej na choroby zakaźne” – mówi Janusz Grocholewski, zastępca dyrektora ds. medycznych Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa im. Jana Pawła II w Słupsku.

 

PRZETOCZENIE KRWI OSOBY PALĄCEJ MARIHUANĘ JEST SZKODLIWE

Z medycznego punktu widzenia nie ma przeciwwskazań do tego, by podać potrzebującemu pacjentowi krew zawierającą substancje występujące w marihuanie (np. THC). Jednak dawca jest badany na obecność takich substancji i jeśli zostaną wykryte, kończy się to dyskwalifikacją. Dlaczego? Po pierwsze stosowanie marihuany jest w Polsce nielegalne. Po drugie lekarz nigdy nie ma pewności, kiedy dawca palił ją po raz ostatni. Możliwe, że zrobił to niedługo przed wejściem do gabinetu lekarskiego, a to oznacza, że decyzji o oddaniu krwi nie podjął na trzeźwo.