Nory przetrwały dzięki temu, że drobny piasek, naniesiony przez wody rzeczne, przedostał się do ich wnętrza i uległ skamienieniu. Największy znaleziony fragment skamieniałości ma 36 cm długości, 15 cm szerokości i 8 cm głębokości. Na ścianach stwardniałej skały naukowcy zauważyli ślady pazurów zwierzęcia. Szczątków zwierząt nie udało się zaleźć, jednakże podobieństwo znaleziska w Antarktyce do znalezisk w Afryce Południowej pozwala wysnuć przypuszczenie, że naukowcy mają do czynienia z norami niewielkich, podobnych do jaszczurek gadów z rodziny Procolophonidae, lub bliskiego krewnego ssaków, trynaksodona (Thrinaxodon). Afryka i Antarktyka w przeszłości były ze sobą połączone, tworząc superkontynent - Pangeę.
„Znaleźliśmy świadectwo tego, że nora została wykopana przez zwierzęta lądowe, a nie przez raki” — mówi profesor Christian Sidor z Uniwersytetu Waszyngtońskiego. Sidor wraz z kolegami znaleźli nory w czasie ekspedycji w latach 2003, 2005, 2006, lecz dopiero teraz udało im się udowodnić, że są to rzeczywiście nory wykopane przez zwierzęta. Znalezione wcześniej w górach na terytorium Ziemi Wiktorii kości czworonożnych zwierząt były młodsze od nor o 15 mln lat. Łatwo wyjaśnić, dlaczego na Antarktyce znajduje się niezwykle mało zwierząt i śladów ich życia. Nie chodzi tu wyłącznie o fakt, że większa część Antarktydy jest obecnie pokryta śniegiem i skuta lodem. Naukowcy podkreślają również, że w czasach, kiedy zwierzęta zbudowały znalezione nory, w Antarktyce lodu nie było, lecz mimo to przynajmniej jeden dzień w roku był ciemny jak noc, a temperatura powietrza była dość niska. Poziom morza był na tym terytorium o wiele wyższy, niż w Afryce Południowej. Znalezisko zostało opisane przez autorów w „Journal of Vertebrate Paleontology”. JSL
źródło: www.uwnews.org