Kiedy zaczęły napływać meldunki o niemieckich „torpedach powietrznych”, sekcji wywiadu zachodniego AK („Lombard”) polecono ustalić, gdzie znajdują się wytwórnie i poligony tej nowej broni. Kocjan pierwsze dane w tej sprawie przekazał do Londynu w meldunku miesięcznym z końcem lutego 1943 roku. Następne wysłał drogą radiową i poprzez kurierów do sztabu gen. Władysława Sikorskiego w marcu. Meldunki informowały, że w Peenemünde na wyspie Uznam koło Świnoujścia znajduje się rakietowy poligon doświadczalny oraz że hitlerowcy prowadzą próby z bezpilotowymi samolotami z ładunkami wybuchowymi.

Anglicy aż do wiosny 1943 r. o Peenemünde wiedzieli niewiele, zaś wszelkie informacje na ten temat traktowali jako przesadzone. Dopiero 20 kwietnia tegoż roku zmienili zdanie i ppłk Duncan Sandys (zięć brytyjskiego premiera Winstona Churchilla) został mianowany koordynatorem ds. niemieckich rakiet dalekiego zasięgu. Polecił wykonać zdjęcia lotnicze Peenemünde, a następnie w czerwcu opracował raport na ten temat i zreferował go Komitetowi Obrony, któremu przewodniczył Churchill. Zapadła wtedy decyzja o przeprowadzeniu zmasowanego nalotu na Peenemünde.

W nocy z 17 na 18 sierpnia 1943 roku akcję przeprowadziło 597 brytyjskich bombowców. Zginęło w tym nalocie 735 osób - w tym 178 Niemców należących do personelu badawczego oraz kierownictwa ośrodka. Niestety wśród ofiar było także 213 robotników przymusowych i więźniów (w tym 91 Polaków).

W rezultacie nalotu działalność ośrodka została poważnie ograniczona. Dlatego jeszcze w sierpniu 1943 r. hitlerowcy rozpoczęli budowę podziemnej wytwórni V-2. Wykorzystali istniejące sztolnie i korytarze w górach Harzu koło Nordhausen. Placówka otrzymała nazwę „Dora” i nadal posługiwała się niewolniczą siłą roboczą - najpierw jako filia obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie, a potem jako samodzielny obóz koncentracyjny z filiami, z których część uczestniczyła w produkcji V-2, inne zaś wykonywały prace budowlane. Przeszło przez ten obóz 60 tysięcy więźniów, zginęło 25 tysięcy...

WAŻNE PÓŁ ROKU

Kocjan za wykrycie instalacji w Peenemünde został awansowany do stopnia podporucznika AK. Niektórzy historycy zaś - jak pisze w biogramie Kocjana Bogusław Szwedo - nazywali go „człowiekiem, który wygrał wojnę”. Poważne zniszczenia w Peenemünde opóźniły bowiem użycie broni odwetowych V o całe pół roku. Umożliwiło to aliantom przeprowadzenie desantu w Normandii w czerwcu 1944 r. Tak pisał o tym we wspomnieniach „Wyprawa krzyżowa w Europie” generał Dwight Eisenhower, późniejszy prezydent USA: „Gdyby Niemcom udało się udoskonalić nową broń V, V-2, sześć miesięcy wcześniej, nasza inwazja na Europę napotkałaby na ogromne trudności. Ba, nawet w pewnych okolicznościach stałaby się niemożliwa”.

W dniu alianckiej inwazji na wybrzeża Francji, 6 czerwca 1944 roku, Niemcy nie byli w stanie użyć w odwecie broni V. Dopiero 12 czerwca udało im się wystrzelić pierwsze dziesięć pocisków V-1, z których cztery dotarły do Londynu. Do jesieni hitlerowcy skierowali na Anglię ponad dwa tysiące V-1. Ostatni pocisk spadł na Londyn 29 marca 1945 roku. Straty spowodowane na Wyspach Brytyjskich tylko przez V-1 wyniosły około 6 tys. zabitych i 20 tys. rannych. Na inny istotny cel - belgijską Antwerpię, port ważny dla zaopatrzenia inwazyjnego - Niemcy wystrzelili (do 31 marca 1945 r.) 9 tys. V-1. Zabiły 7 tysięcy ludzi.