Awaria w ośrodku Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych (CERN) może być znacznie poważniejsza, niż podawano na początku. Największy na świecie akcelerator uruchomiony 10 września uległ awarii następnego dnia. Zepsuł się trzydziestotonowy transformator, który dostarcza energię dla cyklotronu nazywanego Wielkim Zderzaczem Hadronów. Za mało prądu, to zbyt wysoka temperatura w 27-kilometrowym pierścieniu chłodzącym, dzięki któremu protony pędzą w warunkach nadprzewodnictwa. Pierścień ma mieć temperaturę bliską zeru absolutnemu (około minus 271 stopni Celsjusza). Zgodnie z ostatnimi doniesieniami z CERN urządzenie miało być już naprawione i ponownie schłodzone do minus 271,15 stopni Celsjusza. Jednak agencja Associated Press podała, że awaria jest o wiele poważniejsza, a cyklotron będzie nieczynny przez następne dwa miesiące. Awarię potwierdził James Gillies, rzecznik CERN, który dodał, że nikt w CERN nie wie jeszcze, co się dokładnie stało. W piątek 19 września podczas kontroli sektoru 34 cyklotronu doszło bowiem do poważnego wycieku helu. Trwa sprawdzanie jego przyczyny. Naprawa wymaga ogrzania całego odcinka i to właśnie z tego powodu urządzenie stanie na dwa miesiaące. h.k.