Powierzchnie mieszkalne i biurowe zajmują na świecie ponad 639 tysięcy km kw. – więcej niż np. Francja. W tym sztucznym środowisku spędzamy blisko 90 proc. czasu. Ale nigdy nie jesteśmy sami – tuż obok nas, na meblach, ścianach, podłogach i w powietrzu żyją mikroskopijne stworzenia. „Wnętrze mieszkania – odcięte od wpływów otoczenia, z nieznacznie zmieniającą się temperaturą i wilgotnością – w dużym stopniu przypomina jaskinię” – pisze dr Laura Martin z Cornell University na łamach magazynu „Trends in Ecology & Evolution”.

Rzeczywiście, część żyjących obok nas stworzeń – tych widocznych gołym okiem – uderzająco przypomina mieszkańców jaskiń. Są płaskie, jak pluskwy, karaluchy, srebrzyki czy wszy książkowe, bo taki kształt ciała pomaga im wciskać się w szczeliny. Mają słaby wzrok, ale za to długie czułki, dzięki którym orientują się w przestrzeni. Wyczuwają nimi krawędzie, by wzdłuż nich podążać. Naukowcy przypuszczają, że domowe mikroby także musiały mieć przystosowania, które im pozwoliły na kolonizację ludzkich siedzib. Np. przodkowie bakterii Thermus aquaticus – spotykanej w termach elektrycznych – zapewne żyli w gorących źródłach.

Cenna jest odporność na szybko zmieniające się warunki. Jak te w rączce prysznica, która najczęściej jest pusta, ale co jakiś czas błyskawicznie wypełnia się wodą.

 

Drożdże w zmywarce

Dr Leah Feazel z University of Colorado kilka lat temu sprawdzał, co żyje w takich miejscach. Znalazł dużo bakterii z rodzaju Sphingomonas, Methylobacterium, ale i z rodzaju Mycobacterium, które są spokrewnione z prątkami gruźlicy i mogą powodować infekcje u ludzi o osłabionym układzie odpornościowym. W strumieniu wody spod prysznica jest ich do 100 razy więcej niż w wodzie z kranu. Jednak trudno je całkiem wypłukać, bo komórki Mycobacterium mają woskową otoczkę, która pozwala im przyklejać się do różnych powierzchni. Jeszcze lepiej radzą sobie z tym drożdże z rodzaju Exophiala, które można znaleźć w zlewach i zmywarkach do naczyń. W 60 proc. próbek pobranych ze zmywarek w 101 miastach na sześciu kontynentach znajdowano te grzyby na gumowych uszczelkach drzwiczek. To mikroby „wagi ciężkiej” – odporne na gorąco, wysokie stężenie soli, agresywne detergenty, wodę o kwaśnym i zasadowym odczynie. Nigdy wcześniej nie spotkano takich cech u drożdży. Organizmy te mogą w przyszłości stanowić zagrożenie dla zdrowia, ponieważ Exophiala dermatitidis może atakować płuca u pacjentów z mukowiscydozą (na szczęście bardzo rzadko).

W naturze Exophiala rosną na skórce owoców tropikalnych. Dlatego mają naturalne predyspozycje do zamieszkiwania zmywarek. Z owocami drożdże trafiają do układu pokarmowego zwierząt owocożernych, gdzie muszą przeżyć kąpiel w kwasie żołądkowym. Przystosowania, które pozwalają mikrobom trwać w tak ekstremalnych warunkach, mogą sprzyjać organizmom chorobotwórczym. „Wiele patogenów oportunistycznych – czyli takich, które tylko czasami powodują problemy ze zdrowiem – nie znosi suszy, gorąca czy zimna. Otoczenie, w którym warunki cyklicznie się zmieniają, tak jak w zmywarce do naczyń, w której po wilgotnym i bardzo gorącym okresie następuje bardzo suchy, mogą pozwalać na wytworzenie się wysokiej odporności na stres, a takie przystosowanie zwiększa żywotność mikrobów” – wyjaśnia „Focusowi” dr James Meadow z University of Oregon.