Formalnie wojna na froncie zachodnim zaczęła się osiem miesięcy wcześniej. 3 września 1939 roku Wielka Brytania i Francja wypowiedziały wojnę III Rzeszy. O ile na morzu i w powietrzu doszło do starć, to na lądzie nie przeprowadzano żadnej większej operacji – rychło tę wojnę ochrzczoną mianem „dziwnej wojny” albo z niemiecka Sitzkrieg, „wojny na siedząco”.

Francuskie dowództwo na czele z generałem Maurice’em Gamelinem, delikatnie mówiąc, nie kwapiło się do działań ofensywnych. Jedyne, na co było je stać to wypad kilka kilometrów w głąb Rzeszy. Poza tym francuska armia gnuśniała. Kiedy korespondent agencji Reutera zapytał żołnierzy, czemu nie strzelają do Niemców, usłyszał w odpowiedzi: „Oni nie są źli. Jeśli będziemy strzelać, oni odpowiedzą ogniem”. Jednocześnie francuscy dowódcy dbali o to, by czas spędzony na froncie umilały występy aktorów i śpiewaków, chociażby pieśniarki Édith Piaf i tancerki Josephine Baker.

Cięcie sierpem

Hitler chciał zaatakować Francję już w listopadzie 1939 roku. Generałowie przekonywali go, że to zły pomysł. Po wojnie z Polską należało uzupełnić braki w amunicji i sprzęcie. Również jesienna aura średnio sprzyjała prowadzeniu działań wojennych. Termin ataku odraczano 29 razy, doszło do niego ostatecznie 10 maja 1940 roku.

Niemiecki plan, określany mianem Sichelschnitt, „cięcie sierpem”, opracował generał Erich von Manstein. Pierwsza grupa niemieckich wojsk miała zaatakować Holandię i Belgię, aby przyciągnąć tam wojska francuskie i brytyjskie. Druga grupa miała przejść przez neutralny Luksemburg i górzystą część południowej Belgii, by uderzyć na francuski Sedan. Następnie miała odbić na zachód, ruszyć w stronę Amiens i Abbeville, aby zamknąć aliantów w okrążeniu na terenie północnej Francji, Belgii i Holandii. Trzecia grupa, maszerująca przez południowy Luksemburg, miała osłaniać drugą, aby ta mogła dopiąć celu.