Plan należało utrzymać w tajemnicy, więc do działania weszły niemiecki wywiad i propaganda. Pogłoski, że celem ataku będą Holandia i Belgia w pewnym sensie odpowiadały oczekiwaniom Francuzów, którzy woleliby, aby ich kraj nie był teatrem działań wojennych. Wprawdzie już 30 kwietnia 1940 roku sztab Gamelina otrzymał informację od szwajcarskiego wywiadu, że Niemcy uderzą na Sedan, lecz puszczono ją mimo uszu. 

Sedanu i przepływającej przezeń rzeki Mozy pilnowały stosunkowo niewielkie siły. Francuskie fortyfikacje w tej okolicy pozostawiały wiele do życzenia. Jak pisze amerykański historyk Anthony Beevor w monumentalnej książce Druga wojna światowa: „betonowe umocnienia nad Mozą, budowane przez cywilnych podwykonawców, nie miały nawet otworów strzelniczych skierowanych w odpowiednim kierunku. Pola minowe i zasieki z drutu kolczastego były zupełnie niewystarczające, a sugestie utworzenia na leśnych drogach na wschodnim brzegu rzeki doraźnych zapór ze ściętych drzew odrzucono, gdyż mogły one przeszkodzić francuskiej kawalerii w kontrnatarciu”.

Bomby nad Rotterdamem

10 maja 1940 roku, tak jak przewidywali alianci, III Rzesza zaatakowała Holandię i Belgię, a niemieckie samoloty ruszyły bombardować lotniska w tych krajach oraz we Francji. „Kraj tulipanów” bronił się krótko. Wprawdzie na początku Holendrzy odnieśli pewne sukcesy: udało się obronić Hagę i wysadzić mosty koło Maastricht, lecz 14 maja głównodowodzący holenderskiej armii Henri Winkelman ugiął się pod groźbą zbombardowania Rotterdamu i rozpoczął negocjacje. Część jednostek Luftwaffe nie otrzymało informacji o prowadzonych rozmowach i zrzuciło bomby na miasto. Zginęło ponad 800 osób (holenderski minister spraw zagranicznych zawyżył liczbę ofiar do 30 tysięcy!). Akcja ta przyśpieszyła kapitulację Holendrów. Jedynie Zelandia, region położony w zachodniej części kraju, broniła się do 17 maja.

W Belgii niemieckie postępy były wolniejsze, przede wszystkim z tego względu, że Francja i Wielka Brytania skierowały tam swoje wojska. Już 12 maja alianckie media odtrąbiły sukces, dając do zrozumienia, że ofensywa wroga została powstrzymana. W rzeczywistości dopiero się rozpędzała, lecz na innym odcinku frontu.