Szybki Heinz

Niemieckie dowództwo obawiało się, aby wysunięte za bardzo dywizje pancerne nie nadziały się na francuski kontratak. Z tego powodu chciało zatrzymać je aż nadejdzie wystarczająca liczba dywizji piechoty. Generał wojsk pancernych Heinz Guderian nie miał zamiaru tracić czasu, chciał zatrzymać się dopiero nad kanałem La Manche.

„Noc [z 15 na 16 maja], wbrew moim oczekiwaniom minęła bardzo niespokojnie, jednakże nie z powodu działań nieprzyjaciela, lecz na skutek trudności z naszym własnym dowództwem” – wspominał. – „Grupa pancerna Kleista rozkazała przerwać natarcie i ograniczyć się do otrzymania przyczółku na Mozie. Nie chciałem ani nie mogłem pogodzić się z tym rozkazem, który oznaczał rezygnację z momentu zaskoczenia i przekreślenie całego już osiągniętego sukcesu początkowego”. Skontaktował się z samym von Kleistem. „Rozmowa miała przebieg bardzo gwałtowny i kilkakrotnie była przerywana. W końcu generał von Kleist zezwolił na kontynuowanie natarcia przez jeszcze jedną dobę w celu rozszerzenia przyczółka do rozmiarów potrzebnych dla podciągnięcia korpusów piechoty”.

Guderian naciskał dowódcę także dlatego, że dzień wcześniej wpadł w ręce hitlerowców francuski rozkaz, w którym znalazła się fraza „Czas nareszcie zatrzymać potok niemieckich czołgów!”. „Rozkaz ten umocnił mnie w przekonaniu, że należy wszystkimi siłami kontynuować natarcie, gdyż zdolność Francuzów do dalszego oporu zaczęła widocznie budzić poważny niepokój w ich własnym Naczelnym Dowództwie” – wyjaśniał Guderian. – „Teraz tylko się nie wahać, działać bez chwili przerwy!”.

Następnego dnia generał wykłócał się o to z przełożonymi, zrezygnował nawet z dowództwa. Rezygnację przyjęto, lecz szybko cofnięto decyzję o jej przyjęciu. Postanowiono, że sztab XIX Korpusu, dowodzonego przez Guderiana, pozostanie na miejscu, lecz generał na czele „wartościowych formacji rozpoznawczych” mógł ruszyć dalej. „Szybki Heinz” – jak nazywano Guderiana – jak tylko mógł, pędził na zachód. Nie licząc własnego dowództwa, jedyny poważny opór w drodze do wybrzeża napotkał 17 maja pod Montcorner. Tego dnia został zaatakowany przez 4. Dywizję Pancerną pułkownika Charlesa de Gaulle’a, lecz z pomocą lotnictwa zmusił Francuzów do wycofania się.