Analiza jasno tłumaczy jak łatwo za pomocą przygotowanych programów i kilku bardzo sprytnych sztuczek można zamieszać na rynku kryptowalut, a nawet wywołać poważne ekonomiczne tąpnięcie. Praca pod tytułem “Manipulacja ceną w ekosystemie Bitcoina” została opublikowana w Journal of Monetary Economics. Autorzy opierali się na analizie skoku wartości Bitcoina w 2013 roku – wtedy z 150$ w ciągu zaledwie dwóch miesięcy jego kurs wzrósł do tysiąca dolarów.

Wiele z nich jest przedmiotem lub narzędziem do manipulacji. W 2013 głównymi “aktorami” były dwa boty, programy stworzone do samodzielnego działania o nazwach Markus i Willy. Przeprowadzały one transakcje, jednak same w sobie nie miały na własność żadnych Bitcoinów. Gdy doszło do ataku hackerów na giełdę Mt. Gox, specjalizującą się wtedy w Bitcoinie, botom udało się przeprowadzić sporo fikcyjnych transakcji i zgarnąć miliony jednocześnie wpływając na cenę kryptowaluty. Jednocześnie z transakcji przeprowadzanych przez nie-boty szedł zysk dla samej giełdy. Bańka spekulacyjna rosła.

Jest jeszcze jeden ciekawy szczegół. Według jednej z popularnych niedługo przed załamaniem i zamknięciem giełdy Mt. Gox w 2014 roku teorii hackerzy w 2011 roku ukradli około 650 tysięcy bitcoinów, a szef giełdy – Mark Karpales – ukrywał tę stratę przez kilka lat. Autorzy opisywanego przez nas badania uważają ją za wiarygodną.

Znając mechanizm sprzed pięciu lat można odnieść go do tego, co stało się niedawno, gdy Bitcoin znów wykonał gigantyczny skok w ciągu miesiąca. Od tego czasu liczba kryptowalut wzrosła z około 80 do ponad 840.

Analitycy są zgodni - jeśli Bitcoin miałby być traktowany poważnie nie powinien być tak łatwo podatny na manipulacje. Szczególnie, gdy kryptowaluty rozważane są jako realny środek płatniczy. Japonia pozwoliła na ich użycie w ogólnym obiegu w kwietniu 2017. 

Gdy kończymy ten tekst Bitcoin w ciągu 1,5 godziny spadł o 10%. Macie jeszcze wątpliwości?

Źródło: TechCrunch