Co godzinę w Polsce ktoś traci nogę

Co godzinę jedna osoba w Polsce traci nogę w wyniku amputacji. W 85 proc. ma to związek z chorobą niedokrwienną kończyn, której najważniejszą przyczyną jest miażdżyca tętnic – alarmują eksperci.

Polskie Towarzystwo Chirurgii Naczyniowej (PTChN) zainaugurowało na niej akcję pt. „Ocal Nogę” (www.ocalnoge.pl). Jej celem jest edukacja społeczeństwa na temat problemu niedokrwienia kończyn dolnych – jak mu zapobiegać, na jakie objawy należy zwracać uwagę, gdzie szukać pomocy.

Prof. Piotr Andziak, konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii naczyniowej, przypomniał, że w latach 2008-2011 w Polsce wykonywano od 6 tys. do 10 tys. amputacji nóg rocznie, w roku 2012 liczba ta wyniosła już 12 tys. 

„Odpowiada to liczbie mieszkańców takiego miasta, jak np. Ciechocinek czy Kamień Pomorski. Proszę sobie wyobrazić, że wszyscy mieszkańcy takiej miejscowości w ciągu roku tracą kończynę” – powiedział prof. Wacław Kuczmik, prezes PTChN.

Eksperci przypomnieli, że w 85-90 proc. przypadków amputacja jest spowodowana niedokrwieniem kończyn dolnych, którego główną przyczyną jest miażdżyca tętnic. „To, najczęściej w połączeniu z cukrzycą, prowadzi do amputacji” – powiedział prof. Andziak.

Z przytoczonych przez niego danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że co roku do lekarzy pierwszego kontaktu zgłasza się 40 tys. osób z przewlekłym niedokrwieniem kończyn dolnych. Częstość występowania tej dolegliwości jest najwyższa po 70. roku życia.

Według prof. Andziaka, 90 proc. pacjentów z niedokrwieniem kończyn dolnych można leczyć zachowawczo, przy pomocy zmiany stylu życia, fizykoterapii oraz farmakoterapii. 10 proc. wymaga leczenia inwazyjnego, np. przy pomocy zabiegu angioplastyki z implantacją stentu. 

„Jeżeli chory trafi jednak do specjalisty zbyt późno – z przyczyn własnych czy winy lekarza – dochodzi do amputacji” – zaznaczył specjalista. 

Dlatego bardzo ważna jest znajomość objawów niedokrwienia kończyn dolnych, do których zalicza się drętwienie, mrowienie lub ból w czasie chodzenia, niższa temperatura nóg, wymieniał prof. Andrzej Dorobisz z Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich. Podkreślił, że jeśli się je zauważy, należy szybko pójść do lekarza. Objawy te powinni również znać lekarze podstawowej opieki zdrowotnej. 

Prof. Krzysztof Ziaja, konsultant krajowy w dziedzinie angiologii zwrócił uwagę, że w najgorszej sytuacji są pacjenci z tzw. krytycznym niedokrwieniem kończyny dolnej. „Oni nie śpią z bólu przez 2-3 tygodnie, nie działają na nich leki przeciwbólowe” – tłumaczył specjalista. Podkreślił, że krytyczne niedokrwienie stanowi bezpośrednie zagrożenie życia.

„Zgodnie ze standardami europejskimi, chory, u którego je rozpoznano powinien w zasadzie natychmiast mieć wykonaną rewaskularyzację, tj. leczenie przywracające ukrwienie kończyny. Tymczasem, w polskich realiach czas oczekiwania na przyjęcie takiego chorego do szpitala sięga czasem wielu tygodni, co musi się skończyć tragicznie – czyli amputacją” – powiedział prof. Kuczmik.

Dodał, że Polska jest jedynym krajem w Unii Europejskiej, w którym obserwuje się wzrost liczby amputacji nóg w kolejnych latach. W pozostałych krajach UE poziom tej jest stały albo liczba amputacji spada.

Jest to o tyle istotne, że amputacja przeważnie prowadzi do wykluczenia społecznego. „Co więcej, chorzy ci umierają znacznie szybciej niż ludzie, którzy amputacji nie mieli” – powiedział prof. Andziak.

Zdaniem prof. Grzegorza Oszkinisa, prezesa elekta PTChN, w Polsce za szybko amputuje się nogi m.in. dlatego, że szpitale zyskują na tym więcej niż na leczeniu oszczędzającym kończynę.

Problemem jest również zaniedbywanie diagnostyki. Aż 80 proc. chorych, u których wykonano amputację nie miało przed tym zabiegiem żadnego badania pozwalającego ocenić naczynia i możliwość udrożnienia tętnic, zwrócił uwagę prof. Kuczmik.

Prof. Oszkinis ocenił, że liczbę amputacji można by zmniejszyć aż o 75 proc.

Eksperci zgodzili się, że istotną rolę może tu odegrać wytworzenie w społeczeństwie świadomości na temat czynników ryzyka niedokrwienia kończyn dolnych. Aby uniknąć tego problemu ludzie powinni zapobiegać otyłości, uprawiać regularną aktywność fizyczną, stosować zdrową dietę, nie palić papierosów. Ważne jest też przestrzeganie zaleceń lekarza odnośnie przyjmowania leków na cukrzycę, nadciśnienie tętnicze, obniżających poziom cholesterolu, przeciwzakrzepowych.

(Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl)