Naukowcy wykorzystali badanie USG, by dowiedzieć się dokładnie, co dzieje się w naszych stawach, kiedy je wyłamujemy. W ten sposób zakończyli trwającą dziesiątki lat debatę na temat tego, skąd bierze się ten charakterystyczny dźwięk.

Jeszcze w kwietniu naukowcy z Uniwersytetu w Albercie opublikowali badanie, w którym na podstawie skanów MRI stwierdzili, że "pękanie" bierze się z rozbijania pęcherzyków powietrza, które powstają w mazi stawowej. Okazuje się jednak, że dzięki USG można sprawdzić co dzieje się wewnątrz ludzkiego ciała 100 razy szybciej niż za pomocą MRI. Dlatego inny zespół naukowcy sięgnął po tę metodę.

Badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego zaprosili 40 zdrowych uczestników do udziału w badaniu. 30 z nich regularnie wyłamywała stawy, 10 z nich - nigdy tego nie robiła. "Wyłamywacze" przyznali, że robią to nawet 20 razy dziennie. Uczestnicy musieli po kolei wyłamywać wszystkie stawy dłoni, co było obserwowane za pomocą USG. Efekt badania przerósł oczekiwania badaczy.

- Zobaczyliśmy taki błysk, jakby fajerwerki rozbłyskały w stawach - powiedział jeden z autorów. Zdaniem naukowców charakterystyczne pękanie to efekt zmian ciśnień, do których dochodzi w mazi stawowej.

- Przez lata powstało wiele teorii na temat tego, co dzieje się ze stawami, gdy je wyłamujemy. Teraz jesteśmy przekonani, że błyski widoczne na USG i dźwięki, które wszyscy znamy są związane z dynamicznymi zmianami w ciśnieniu wewnątrz stawów - podsumowuje Richard Hartley-Parkinson.

Wyniki zdecydowanie pokazały, że "chrupanie" jest związane z bąbelkami w mazi stawowej, badacze nadal nie są jednak pewni czy chodzi o ich powstawanie czy właśnie pękanie.

Dodatkowy wniosek z badania był taki, że stawy, które regularnie są wyłamywane stają się rzeczywiście bardziej elastyczne, ale tylko na chwilę. Wcześniejsze badanie trwające aż 60 lat nie wykazały negatywnych konsekwencji regularnego wyłamywania.