Sondy badały planety zewnętrzne Układu Słonecznego i wytropiły 22 nieznane wcześniej księżyce. Wykryły też niewidoczne z Ziemi pierścienie Jowisza, aktywne wulkany na jego satelicie Io i gejzery na Trytonie – księżycu Neptuna. 

Obie sondy są zasilane przez radioizotopowe generatory termoelektryczne, paliwem jest pluton-238. Dr Suzanne Dodd, jedna z szefów misji, mówi, że energii do zasilania instrumentów naukowych wystarczy do ok. 2025 roku. Voyagery ostatecznie zamilkną dwa lub trzy lata później, pół wieku po opuszczeniu Ziemi. „Sekret sond polega na rozważnym doborze, które podsystemy wyłączyć, żeby zaoszczędzić energię i przedłużyć żywotność aparatury” – wyjaśnia „Focusowi” dr Dodd. 

Przeczytaj wywiad z dr. Sethem Redfieldem, astrofizykiem z Wesleyan University pracującym dla NASA.

Focus: Sondy Voyager są na granicy Układu Słonecznego. Dlaczego tak istotne jest badanie tego, co znajduje się przed nimi?

Seth Redfield: Badania te pomogą planować przyszłe podróże międzygwiezdne. Pierwsze sondy międzygwiezdne, takie jak w proponowanym programie Breakthrough Starshot (projekt wysłania mikroskopijnych sond do najbliższego układu gwiezdnego – przyp.red.), będą prawdopodobnie
bardzo niewielkie i rozwiną prędkość zbliżoną do prędkości światła. W takiej sytuacji nawet małe ziarnka pyłu mogą siać spustoszenie. Ważna będzie więc znajomość rzeczywistej gęstości i dokładnego
składu ośrodka międzygwiezdnego.

Focus: Na drodze, którą Voyagery przebędą poza Układem Słonecznym, za pomocą teleskopu odkryliście gazowe chmury. Czy same sondy nie mogły ich wykryć?

S.R.: Sondy Voyager mogą mierzyć gęstość otaczającej je plazmy, ale nie widzą kontekstu. Dzięki teleskopowi widzimy dalej, więc dowiedzieliśmy się, że Voyager 1 już znajduje się w jednej z międzygwiezdnych chmur złożonych głównie z wodoru. Jej przebycie zajmie mu tysiąc lat, a w kolejnej spędzi aż 100 tys. lat. Wcześniej wiedzieliśmy, że niedaleko Słońca są takie chmury, ale teraz możemy je badać bezpośrednio.

Focus: Już wcześniej odkryto, że heliosfera kurczy się i rozciąga w zależności od gęstości regionu, przez który podróżuje wraz ze Słońcem. Na jakim etapie jest teraz?

S.R.: Obecnie Słońce przebywa dość rozrzedzony region. Gaz poza otaczającymi nas chmurami ma jeszcze niższą gęstość i tam heliosfera się rozszerzy. Ale jakieś 300 lat świetlnych od nas gęstości rosną
tak bardzo, że zamiast średnicy 100 AU (jednostek astronomiczych, 1 AU to 150 mln km – przyp. red.) heliosfera skompresuje się do około 10 AU. Utraci część swoich ochronnych właściwości i planety odczują wzrost promieniowania kosmicznego.

Focus: Co z waszych badań wynika dla obserwacji dalekich gwiazd i ich planet?

S.R.: Wspomniana zmienność heliosfery może mieć wpływ na atmosfery planet. Mierząc heliosfery sąsiednich gwiazd (nazywamy je astrosferami), niebezpośrednio mierzymy wiatr gwiazdowy. A z kolei dzięki temu możemy określać skład atmosfer egzoplanet.

Rozmawiał: Tomasz Augustyniak