Na pierwszy rzut oka kurz wydaje się dość jednorodny – ot, po prostu szarawy pył. Jednak w jego skład wchodzi bardzo wiele różnych substancji. W tym nasz martwy złuszczony naskórek, włosy czy włókna naszych ubrań. Co ciekawe, kurz kurzowi nierówny. Analizując jego składniki można powiedzieć nie tylko,
kim jest osoba, która zamieszkuje dane pomieszczenie, na jakie choroby cierpi i jaką stosuje dietę, ale także na którym piętrze to pomieszczenie jest położone. Kurz przechowuje historię miejsca, w którym osiadł, i jego otoczenia. Część jego składników dostaje się do naszych domów przez szczeliny w oknach, kominy i kanały wentylacyjne. Inną część wnosimy na butach i ubraniach. Kurz jest także częściowo żywy – zawiera roztocze, pleśnie i bakterie, które w tym bałaganie świetnie funkcjonują.

Na podłodze jest bardzo zróżnicowany, ale na półkach i szafach – już nie. Podmuchy powietrza unoszą z podłogi tylko te składniki, które ważą mniej niż 100 mikrogramów (milionowych części grama).
Dotyczy to więc np. martwego naskórka czy mikroorganizmów, ale już nie ziarenek piasku. Pod szafą czy pod łóżkiem kurzu zbiera się najwięcej, bo tam powietrze jest prawie nieruchome. W takich miejscach rozwijają się złożone ekosystemy, w których każdy element składowy jest uzależniony od pozostałych.
Zarodniki pleśni i roztocze żyją w symbiozie. Grzyby trawią złuszczony naskórek, a dopiero później zjadają go roztocze – razem z grzybami zresztą. A to, co te mikroskopijne pajęczaki wydalają, też wchodzi w skład kurzu. Szczególnie tego, który gromadzi się w naszej pościeli.

Czy wszędobylski kurz jest nam do czegokolwiek potrzebny? Tak, bo w zbyt czystym środowisku możemy nabawić się alergii i chorób autoimmunologicznych. Nasz organizm cały czas potrzebuje wyzwań. Kurz jest jednym z tych czynników, które utrzymują układ odpornościowy w ciągłej gotowości. Jeśli żyjemy w przesadnej czystości, możemy rozregulować ten system. Wówczas nasz organizm zaczyna alergicznie reagować na kurz – i to już jest prawdziwy problem, z którym do dziś nie umiemy sobie w pełni poradzić.