Teoretycznie podczas łączenia się dwóch czarnych dziur powstają niezwykle silne fale grawitacyjne, rozchodzące się z prędkością światła. Ponieważ fale te uwalniane są przeważnie w jednym kierunku, powstaje coś na kształt reaktywnej siły, a nowa czarna dziura przemieszcza się pod wpływem tych fal w przeciwną stronę, wskutek czego nie pozostaje ona w centrum Drogi Mlecznej, lecz rozpoczyna swoją wędrówkę. Gdy czarna dziura osiągnie odpowiednią prędkość, opuszcza swoją macierzystą galaktykę. To znane na razie jedynie z teorii zjawisko udało się zaobserwować naukowcom w rzeczywistości, a dokładnie w galaktyce o nazwie SDSSJ092712.65+294344.0.
Z obserwacji gazu wokół czarnej dziury, który pozostawiał silnie przesunięte linie spektralne, naukowcy wywnioskowali, że ta ważąca ponad 100 milionów razy więcej niż Słońce czarna dziura porusza się z prędkością prawie 3000 km/ s. Ta potężna prędkość spowodowała wyrzucenie czarnej dziury poza jej galaktykę. Oprócz linii spektralnych gazu otaczającego czarną dziurę uwagę naukowców przyciągnęły również niezwykle cienkie linie ciągnące się od strony galaktyki, które utworzył się z pozostałej tam materii. Gaz oświetlany jest przez dysk akrecyjny dziury, powstały wskutek opadania pyłu i gazu na silne źródło grawitacji. Gdy czarna dziura zostanie "wyrzucona“ z jądra galaktyki, zabiera i ciągnie za sobą okrążającą ją bezpośrednio materię, żywiąc się nią przez wiele milionów lat. Gaz, który „wciąga“ ona z dysku akrecyjnego, generuje promieniowanie rentgenowskie. Zespół naukowców odkrył właśnie owo promieniowanie dookoła oddalonej o dziesięć miliardów lat świetlnych czarnej dziury. Tę część Wszechświata zupełnie przypadkiem przybliżyła nam satelita ROSAT. Na samym końcu jej pola widzenia znajdowało się źródło promieniowania rentgenowskiego, którego pozycja jest zgodna z pozycją owej oddalonej galaktyki. JSL
źródło: Max-Planck-Gesellschaft