Focus: Jak internet wpłynął na nasze życie seksualne?

Zbigniew Izdebski: Zmienił wiele w relacjach seksualnych oraz definicji partnera i związku. 31 proc. Polaków w wieku 25–35 lat przyznaje, że uprawiało seks z osobą poznaną w sieci. Ale czy kogoś do seksu online można nazwać partnerem? Wielu użytkowników portali randkowych zaznacza, że nie oczekuje seksu, lecz rozmowy i bratniej duszy. Wymieniają maile, SMS-y, monitorują się przez portale społecznościowe. I są przekonani, że żyją w związku. Inni z powodu internetu stali się leniwi. Szukają seksu wirtualnego, pornografii. Pojawiło się dużo działań autoerotycznych i ludzi, którzy wolą zaspokajać się sami. Niektórzy badacze postulują, by uznać, że mamy nie trzy, ale pięć orientacji seksualnych. Oprócz heteroseksualnej, homoseksualnej i biseksualnej także autoerotyczną i aseksualną.

Amerykańscy badacze twierdzą, że pokolenie millenialsów jest mniej aktywne seksualnie niż ich rodzice i dziadkowie. A jak jest w Polsce?

- Stany Zjednoczone to wielki wielokulturowy kraj, który trudno porównywać z Polską. Trudno tam nawet znaleźć reprezentatywną próbę dla całej populacji. U nas – w przeciwieństwie do USA – nie było rewolucji seksualnej, co najwyżej ewolucja, więc pokolenie dzisiejszych 70-latków miało mniej bogate doświadczenia niż dwudziestolatkowie. Nie było też takiej paniki związanej z AIDS. W Polsce jest więc widoczna raczej tendencja do wzrostu liczby partnerów seksualnych w kolejnych pokoleniach. Szczególnie widać to wśród kobiet. O ile średni wiek inicjacji seksualnej chłopców nie zmienił się znacząco od 1898 roku, to wśród dziewcząt są duże zmiany. Dziś już więcej 15-latek ma za sobą doświadczenia seksualne niż ich rówieśnicy. Ale z powodu internetu następują też inne zmiany o charakterze globalnym.

Jakie?

- Wspólnoty seksualne zaczęli tworzyć ludzie z całego świata. Kiedyś 20-letni chłopak ze wstydem przyznawał się w gabinecie, że najbardziej podniecają go 50-letnie puszyste panie. Uważał to za duży problem. Dzięki internetowi dowiedział się, że takich jak on są tysiące i to na wszystkich kontynentach. Ludzie wszystkich upodobań zaczęli odnajdywać się w sieci. Również ci aseksualni, których w każdej populacji jest ok. 2 proc., zobaczyli, że też są zupełnie normalni. W Polsce widać też skutki paniki pedofilnej, która przeniknęła z Zachodu. Pojawiają się pacjenci z deficytem bliskości, dotyku, którzy nigdy nie byli pieszczeni i przytulani. To wynik restrykcyjnego wychowania, związanego z obawą przed posądzeniem o pedofilię.

Czyli pokolenie polskich millenialsów będzie już bardziej podobne do swoich rówieśników z Zachodu niż ich rodzice i dziadkowie?

- Można tak powiedzieć. Chociaż w Polsce w sferze obyczajowej wciąż panuje wiele stereotypów. Dużą rolę odgrywają kwestie religijne. Należałoby ten temat zbadać, obawiam się jednak, że dziś na badania związane z seksem trudno będzie dostać pieniądze.