Ken Bauer pracował w słynnej placówce Apple w Cupertino, zajmował się transmisją danych i czętotliwościami radiowymi. Podczas wizyty córki w swoim miejscu pracy zabrał ją na obiad do kafejki pracowniczej i zostawił jej na chwilkę najnowsze dziecko spadkobierców Steve'a Jobsa. Córka Bauera, Brooke Amelia Peterson, przekazała światu informacje o tym czego można spodziewać się po nowym gadżecie: 5,8-calowy ekran, cyfrowe powiadomienia, udoskonalony aparat, animowane emotikony Animoji - to wymienione cechy. 

Apple zareagował bardzo szybko, poprosił portal YouTube o zdjęcie filmu ze swoich serwisów, a pechowego pracownika ukarała zwolnieniem z pracy. Powodem ma być złamanie zakazu filmowania wewnątrz kampusu Cupertino.

Dziewczyna na swoim blogu odnosi się do decyzji Apple i uznaje ją za słuszną.

- Jeśli pracujesz dla Apple nie jest ważne jak dobry jesteś, jak popełnisz błąd nie tolerują tego - tłumaczy - Zrobili to, co musieli. 

Przedstawiciele Cupertino nie skomentowali wydarzenia.

Źródło: Geek.com