Za wywiązanie się z zadania Rada Najwyż­sza ZSRR odznaczyła Bohdana Staszyńskiego Or­derem Czerwonego Sztandaru. Wzorowy agent uprosił coś jeszcze - zgodę na ślub z Ingą Pohl, niemiecką fryzjerką, w której zakochał się podczas pobytu w NRD.

UCIECZKA Z FRYZJERKĄ

Staszyński poznał urodziwą fryzjerkę we wschodnim Berlinie. Pracował wówczas jako tłoczarz w fabryce. Inga z czasem zaczęła domyślać się, co tak naprawdę robi jej ukochany. Uświado­miła sobie, że ich życie będzie się toczyć pod dyk­tando tajnych służb. Bohdan często byl śledzony, na ulicach chodzili za nim zagadkowi mężczyźni. Kobieta przypuszczała też, że w ich domu znajduje się podsłuch.

Postanowiła uciec do Berlina Zachodnie­go. Długo przekonywała męża, by zbiegi razem z nią. Przełomem okazała się śmierć ich jedynego dziecka. O tej tragedii Staszyński dowiedział się w trakcie rocznego szkolenia w Moskwie. KGB przygotowywała go do kolejnych zadań; w obliczu tragedii rodzinnej Sowieci nie mogli mu jednak odmówić wyjazdu na pogrzeb. Małżeństwo wykorzystało ten mo­ment. Tuż po uroczystości przedostało się potajemnie do RFN. Był 12 sierpnia 1961 roku, dzień przed zamknięciem granicy między Berlinem Wschodnim i Zachodnim.

Kreml nie mógł przeboleć nie tylko faktu, że jeden z najlep­szych ludzi wywiadu zdradził. O zbrodniczych metodach postę­powania KGB dowiedział się cały świat. Proces zabójcy Bandery był szeroko relacjonowany w zachodnich mediach. Staszyński ze szczegółami opowiadał o przygotowaniu zamachów, sposobie dzia­łania, a nawet o orderze, jaki dostał od Chruszczowa za zabójstwo Bandery. Fikcja postalinowskiej odwilży wyszła na jaw.

DRUGIE ŻYCIE BANDERY

Morderca uciekinier przeliczył się - samo ujawnienie się nie oznaczało rozgrzeszenia zbrodni, które popełnił. Został skazany w RFN na 8 lat więzienia. Odsiedział cztery, później w tajemni­czych okolicznościach wywieziono go do USA. Prawdopodobnie ostatecznie doceniła go amerykańska Centralna Agencja Wywia­dowcza (CIA). Być może uznała, że nadal stanowi przydatne źródło informacji. Co się stało dalej, nie wiadomo.

Według niektórych plotek zabójca Bandery żyje do dziś w Republice Południowej Afryki. Inni twierdzą, że Staszyński miał w USA przejść operację plastyczną i nawet pojawiać się cza­sem w rodzinnych stronach. Z własną twarzą nie miał tam czego szukać... Po ujawnieniu personaliów zabójcy najbliższa rodzina Staszyńskiego stała się bowiem obiektem nienawiści. Matka zamachowca dostała obłędu, ojciec w krótkim czasie zmarł. Rodzina przez lata żyła na uboczu, zaszczuta przez sąsiadów. Pamięć o hań­bie, jaką Staszyński okrył wieś, żyje tam do dziś, choć obecnie mieszkańcy coraz częściej są skłonni rozgrzeszać mordercę i wie­rzą, że KGB postawiła go w sytuacji bez wyjścia.

Po zamachu postać Bandery obrosła jeszcze większą legen­dą w środowisku ukraińskich nacjonalistów. „Męczeńską śmierć” z rąk Sowietów odczytywano jako dowód, że nawet na emigracji stanowił dla nich poważne zagrożenie.

Ta oczywiście nieprawda. Bandera pod koniec lat 50. był politycznym bankrutem, który drżał o swoje życie i obawiał się ujawnienia własnych zbrodni. Dlaczego komuniści zdecydowali się go usunąć? Być może na zabójstwo zdecydowano się po części z powodów propagandowych. Taką »nośną« śmierć łatwo było rozegrać. Bandera od zawsze był potrzebny Sowietom, a później władzom rosyjskim. Umacnianie stereotypu »Ukraińców-banderowców«, czyli faszystów i skrytobójców, do dziś legitymizuje wiele rosyjskich posunięć wobec tego kraju.

 

Podpisy pod zdjęciami:

Życie Stepana Bandery obfituje w polskie ślady. Urodził się w 1909 r. w Małopolsce w Uhrynowie Starym. Studiował na Uniwersytecie Lwowskim.

W 1920 roku wstąpił do nielegalnej wówczas Ukraińskiej Organizacji Wojskowej (UWO). Osiem lat później został aresztowany za rozpowszechnianie ulotek tej formacji. W 1929 r. wstąpił do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.

1946 r., gdzieś w Karpatach. Żołnierze jednego z oddziałów UPA przed wymarszem na akcję

1 ,2 Śmiercionośne urządzenie z trucizną, która zabiła Banderę, powstało w laboratorium dr. Majranowskiego. 3,4 W 1995 r. ukraiński reżyser O. Janczuk nakręcił film „Atentat” o zamachu na przywódcę OUN

Bandera na marach: skrytobójczo zamordowany, ale pochowany z honorami. Na wielu ukraińskich stadionach czczony jest do dziś