Pod wieloma względami Uran jest dla naukowców wielką niewiadomą - naukowcy do tej pory nie byli pewni, dlaczego planeta ta jest nachylona względem płaszczyzny orbity pod kątem 97°. Do tej pory naukowcy myśleli, że jest to rezultat zderzenia Uranu z protoplanetą wielkości Ziemi, jakie miało mieć miejsce w przeszłości.

Gwenael Boue i Jacques Laskar zwrócili uwagę na to, że scenariusz ten nie może tłumaczyć obecności na orbicie Uranu satelitów regularnych – w płaszczyźnie obrotu planety, jak i nieregularnych – których orbita nie leży w płaszczyźnie obrotu planety. Obecność satelitów może jednak mieć znaczny wpływ na precesję, a więc zjawisko zmiany kierunku osi obrotu planety, w zależności od ich masy i parametrów orbitalnych.

Magazyn Earth and Planetary Astrophysics opublikował niedawno artykuł, w którym francuscy naukowcy dowodzą, że obserwowane nachylenie Uranu mogło powstać, jeśli w przeszłości gazowy gigant posiadał dużego satelitę. Po przeanalizowaniu kilku tysięcy możliwych wariantów rozwoju wydarzeń, naukowcy zaprezentowali dowody na to, że do zderzenia planetarnego wcale nie musiało dojść. Wystarczyło, że masa nieistniejącego obecnie księżyca wynosiła zaledwie 1% masy Uranu, a księżyc ten poruszał się w określonej odległości od planety. Byłaby to wystarczająca przyczyna wyprowadzenia z równowagi planety i stopniowej zmiany kąta jej nachylenia. Według obliczeń badaczy proces ten mógł trwać około dwóch milionów lat.

Nie wiadomo jednak, co stało się z fatalnym satelitą – być może zderzył się on z innym gazowym olbrzymem lub do dzisiaj dryfuje gdzieś na peryferiach Układu Słonecznego. JSL