Miał cztery lata, gdy ojciec zaprowadził go do frenologa, przedstawiciela modnej wówczas pseudonaukowej teorii, który na podstawie budowy czaszki ocenił uzdolnienia i predyspozycje chłopca. Frenologia została później wyśmiana i skompromitowana, jednak w tym wypadku „specjalista” się nie pomylił. Zawyrokował, że przyszłością Raya jest przemysł spożywczy i trafił tą diagnozą w dziesiątkę. Raymond Kroc, rocznik 1902, stał się światowym potentatem sieci restauracji z fast foodem. Jak wielu przedsiębiorców, zaczął bardzo wcześnie. Był jeszcze w podstawówce, gdy przed swoim domem na przedmieściach Chicago postawił budkę z lemoniadą, a podczas wakacji obsługiwał dystrybutor z wodą sodową w sklepie spożywczym wujka. Zamiłowanie do nauki stracił jako nastolatek, porzucił więc szkołę i zatrudnił się w firmie Lily-Tulip Cup produkującej papierowe kubki do zimnych napojów. Szybko stał się najlepszym sprzedawcą kubków. Jednym z jego odbiorców był Earl Prince, wynalazca specjalnego urządzenia do ubijania mlecznych koktajli w pięciu smakach jednocześnie.

Koktajl mleczny, czyli milkshake, rozpoczął swoją trwającą do dziś karierę na początku XX wieku. Początkowo była to ubijana ręcznie mieszanina czekolady, truskawek i syropu waniliowego. Często dodawano do niej także lodów. Gdy w 1911 roku Hamilton Beach wymyślił elektryczny mikser, dzięki któremu mleczne napoje stały się jedwabiście gładkie i puszyste, popularność milkshake’ów poszybowała pod niebo. Kolejnym etapem rozwoju był wynalazek freonowych chłodziarek. Earl Prince połączył obie koncepcje, wypuszczając na rynek 5-dyszowe chłodząco-ubijające dystrybutory koktajli. Zafascynowany wydajnością urządzenia Kroc porzucił papierowe kubki, wykupił od Prince’a wyłączne prawa do sprzedaży multimiksera i wyruszył w trwającą 15 lat trasę handlową po Stanach Zjednoczonych. Na początku lat 50. interes zaczął podupadać. Bary z koktajlami i wodą sodową znikały z mapy miast tuzinami. Dlatego Raya Kroca zainteresowała – wręcz zaintrygowała – mała restauracja z San Bernardino, która zamówiła u niego osiem Multimixerów. Postanowił obejrzeć na własne oczy przedsięwzięcie gastronomiczne, które serwuje jednocześnie aż 40 shake’ów. Tak trafił do prowadzonego przez braci Dicka i Maca McDonaldów baru z hamburgerami.

Walka z przeznaczeniem