System komentowania i oceniania treści na Facebooku to dla wielu analityków, firm, czy badaczy papierek lakmusowy ludzkich nastrojów. Wiele firm buduje swoje oferty na bazie pozytywnych ocen i zasięgów w internecie. Przycisk “lubię to” jest znacznie lepiej rozpoznawalnym symbolem portalu społecznościowego, niż charakterystyczne logo z literką F.

Od dawna pojawiały się w sieci sugestie by dodać do możliwości komentowania negatywne reakcje, a przede wszystkim guzik “nie lubię”. Jakiś czas temu pojawiły się reakcje, oprócz polubienia możemy wyrazić zdziwienie, aprobatę, gniew lub smutek związany z treścią.

TechCrunch podaje, że to jednak nie koniec. Internetowe dziecko Marka Zuckerberga dostanie nową funkcjonalność, nazywaną “downote”, a my tłumaczymy to jako “głos na nie”.

Sam gigant oficjalnie uściśla – to nie jest guzik “nie lubię”.

- Nie testujemy guzika “dislike”. Badamy nową funkcję do informowania o jakości komentarzy pod publicznymi postami. Działa to na razie dla małej grupy ludzi, jedynie w USA – pisze w oświadczeniu skierowanym do TechCrunch biuro prasowe firmy.

Po wybraniu “głosu na nie” mamy otrzymywać następne 3 opcje do wyboru, by uściślić swój zarzut: “obraźliwe”, “wprowadzające w błąd” oraz “niezwiązane z tematem”. Facebook tłumaczy, że ma to wspierać odsiew fikcyjnych informacji (ang. fake news). Portal uspokaja także, że reakcja na nie przełoży się na cięcie zasięgów treści.

Pierwsze zrzuty ekranu z nową funkcjonalnością dostarczyła Christina Hudler.

W 2015 roku podczas sesji pytań i odpowiedzi Mark Zuckerberg odpowiedział na pytanie o wprowadzenie guzika “nie lubię”:

- Nie wprowadziliśmy go ponieważ nie chcemy by Facebook stał się forum, gdzie ludzie głosują nad jakością postów i tym samym popychają je w górę lub w dół strony. To nie jest rodzaj społeczności, który chcemy tworzyć.

Dziś, patrząc na to jak chętnie internauci używają negatywnych reakcji pod postami, można to uznać za myślenie życzeniowe.

Zobacz także  Social Credit System. Program oceny obywateli już w testach, wkrótce wejdzie w życie

Źródło: TechCrunch