Dlaczego kobiety – i to bardziej niż mężczyźni – są tak zafascynowane ideą bycia „przymuszonymi” do seksu, doświadczającymi bólu? „Ten motyw w literaturze kobiecej istniał od zawsze, przykładem jest »Historia O« Pauline Regae czy opowiadania Anaïs Nin” – wylicza Alicja Długołęcka, która potwierdza, że także badane przez nią Polki często fantazjują o byciu zdominowaną. Jedna z nich wyobraża sobie na przykład coś takiego: „Zostaję przyłapana na szybkiej jeździe. Dwóch przystojnych, młodych policjantów zatrzymuje mój samochód i każe mi położyć się na masce. Zakładają mi kajdanki, jeden z nich przyciska się do mnie mocno i wkłada mi ręce pod sukienkę (…). Widzę jak drugi policjant rozpina spodnie (…). Podjeżdża drugi radiowóz. Tamci nas widzą (…). Szczytuję”.

Joseph W. Critelli i Jenny M. Bivona z North Texas University zapytali 355 amerykańskich studentek, jak często fantazjują o byciu zdominowaną, zniewoloną lub zgwałconą przez mężczyznę albo kobietę. Aż 62 proc. badanych przyznało, że co najmniej raz miało taką fantazję. W artykule „The Nature of Women’s Rape Fantasies”, opublikowanym w 2009 r. w „Journal of Sex Research”, badacze zanalizowali badania prowadzone na ten temat w latach 1973–2008. Liczba kobiet przyznających się do takich fantazji wynosiła 37–57 proc. Mężczyźni rzadziej deklarują takie fantazje: robił to co dziesiąty badany.

„Co ciekawe, fantazje te są częstsze w społeczeństwach bardziej konserwatywnych. Z badań wynika, że o gwałcie fantazjuje co trzecia Polka, a tylko co piąta Francuzka. Zjawisko to tłumaczy się tzw. zwolnieniem od odpowiedzialności. W takich fantazjach nie puszczamy wodzy seksualności w sposób świadomy: nie robię tego, bo chcę, ale dlatego że ktoś mnie zniewolił, napadł, upił, otumanił. Wciąż tkwimy w modelu, w którym kobieta nie może i nie chce być odpowiedzialna za to, co robi” – wyjaśnia Długołęcka. Teorię tę miał potwierdzać fakt, że częściej na ten temat fantazjowały kobiety o wysokim poczuciu winy, wychowywane w kulturze mocno ograniczającej swobodę seksualną.

W tej grupie mogą być zarówno żony afgańskich talibów, jak i polskie gospodynie domowe. Kobiety badane przez dr E. Barbarę Hariton w Long Island Jewish Hospital można było podzielić na dwie grupy: te, u których fantazje gwałtu występowały często, były zależne, z wysoką samokontrolą, konformistyczne i pasywne w czasie seksu. Druga grupa, u których ten typ fantazji był tylko jednym z wielu, były aktywne, odkrywcze w sferze seksu, zaangażowane w związki przed- i pozamałżeńskie. Jak wyjaśnia dr Długołęcka, częstość takich fantazji może wynikać także z biologii: „Może i żyjemy w czasach równouprawnienia, ale w całym świecie zwierząt, w naturę tego, który »kryje«, wpisana jest dominacja”.

Jeszcze inne wytłumaczenie znalazł zespół Gurit E. Birnbaum z Interdisciplinary Center Herzliya w Izraelu. Badacze sprawdzali, jak fantazje są powiązane z tzw. stylami przywiązania. Według teorii więzi są ich trzy rodzaje: bezpieczny, gdy dajemy partnerowi kredyt zaufania; unikający, gdy uciekamy przed głębokimi więziami, i lękowy, gdy panicznie boimy się utraty bliskiej osoby. 48 ochotników zapisywało przez trzy tygodnie swoje fantazje i zdarzenia dotyczące relacji z partnerem: pozytywne (np. „powiedział, że mnie kocha”) i negatywne („skrytykowałam go”). Badacze określili rodzaj więzi łączącej partnerów. Osoby o więzi lękowej w fantazjach tęskniły za emocjonalną bliskością i czułością, chciały być uspokajane. Fantazje osób o więzi unikającej częściej były pełne zachowań agresywnych, dystansujących emocjonalnie od partnera. Gdy w związku pojawiały się problemy, osoby o więzi lękowej częściej fantazjowały o byciu uległym, podczas gdy te o więzi unikającej chciały zdominować i poniżyć w czasie seksu partnera.

 

Gorące dziewczyny

 

Popularną męską fantazją jest wizja dwóch zabawiających się ze sobą kobiet (choć mało kto się do tego przyzna po wpadce pewnego posła, którego po takim wyznaniu spotkała ostra krytyka, zwłaszcza ze strony kobiet). Wielu mężczyzn pewnie zaskoczy, że znacznie częściej taki obraz pojawia się w głowach ich partnerek.

Kobiety o wiele częściej niż mężczyźni przyznają się do fantazji homoseksualnych – z badań Glenna Daniela Wilsona wynika, że deklarowało je 19 proc. badanych kobiet i tylko 10 proc. mężczyzn. Dr Długołęcka ma w swoich kartotekach wiele wyznań Polek, które w fantazjach osiągają orgazm w ramionach innej Polki. Czy to ją dziwi? Skądże!

„Seksualność kobieca jest plastyczna, kobiety są bardziej otwarte na osobę, a nie cechy związane z jej płciowością. Częściej np. angażują się w związki z osobami z deficytami fizycznymi. Poza tym kobietom o wiele częściej podobają się kobiety” – mówi Długołęcka.

Takie fantazje mogą być przejawem tłumionej orientacji homo- bądź biseksualnej, ale nie muszą. „Mogą równie dobrze być wyrazem ciekawości, fascynacji, znudzenia. Kobiety wyobrażają sobie, że seks lesbijski jest bardziej wysublimowany, czuły, uważny” – dodaje Długołęcka. Nie rób więc zdziwionej miny ani tym bardziej nie czuj się urażony, gdy twoja partnerka opowie ci kiedyś o fantazji na temat swojej przyjaciółki.

 

Fantazja na receptę

 

Przemoc, dominacja, pociąg do tej samej płci – fantazje erotyczne niektórych niepokoją. Może lepiej je tłumić? Po co narażać się na niepokojące wizje grożące naszemu wyobrażeniu o sobie? Takie podejście prezentował Zygmunt Freud, według którego fantazje seksualne wynikają z braków w życiu seksualnym. Dzisiejsi terapeuci mają na szczęście zupełnie inne podejście do erotycznych marzeń, które uważają za cenną część życia seksualnego. Dr Długołęcka zachęca do rozwijania wyobraźni seksualnej, a nie jej tłumienia.

„Zwłaszcza że podświadomość lubi płatać figle. Cenzurowanie naszej seksualności sprawia, że w marzeniach tym bardziej koncentrujemy się na łamaniu tabu, na przykład na seksie grupowym, gwałcie. Francuzki, które są bardziej liberalne niż Polki, mają dużą swobodę w myśleniu o zmysłowych przyjemnościach, a w swoich marzeniach o wiele częściej koncentrują się na skomplikowanych obrazach” – dowodzi.