Czy samolot Steve’a Fossetta został zestrzelony przez USAF w tajnej strefie 51, do której istnienia nie przyznaje się amerykański rząd? Czy może wielki podróżnik upozorował swoją śmierć, by uciec przed wierzycielami? Dlaczego trzytygodniowe poszukiwania z udziałem 30 samolotów, włączając: wojskowe C-130 Hercules, helikoptery Black Hawk z radarami na podczerwień, pilotów, którzy niegdyś szukali Bin Ladena w Afganistanie, prywatnych lotników znęconych nagrodą 10 tys. dolarów za wskazanie miejsca katastrofy i tysięcy ludzi analizujących zdjęcia satelitarne, nie przyniosły rezultatu?

NIE ZGŁOSIŁ TRASY LOTU


„Słuchacie radia KKOH, Yerington. Prognoza pogody na dziś przewiduje dużo słońca, wiatr dość silny, miejscami porywisty...”. Niepozorny człowiek ubrany w tenisówki, dresowe spodnie i t-shirt wyłączył radio. W pośpiechu przerzucał przełączniki samolotu tak, jak robił to już setki razy. Przekręcił klucz w stacyjce. Śmigło jednosilnikowej, białoniebieskiej Bellanci Citabria zareagowało niechętnie. Chwilę później stał się punktem na niebie. Była 8.45 rano. Steve Fossett, legendarny podróżnik, wzbił się w powietrze. Nikt go więcej nie widział.

Na Latającym Ranczo M, z którego odleciał, mijały kolejne godziny. Był długi weekend, poniedziałek i w dodatku Święto Pracy, podczas którego cała Ameryka leży do góry brzuchem. Nikt z pracowników rancza nie chciał nękać pytaniami Peggy Fossett, bo tego ranka pracownicy słyszeli głośną awanturę małżonków. Dopiero późnym popołudniem zaczęto spoglądać w niebo. Ktoś zapytał o planowaną trasę lotu Fossetta. Okazało się, że podróżnik nie zgłosił, gdzie leci. To się zdarza. Ktoś zauważył, że wziął ze sobą tylko butelkę wody i nie zabrał swego Breitlinga 829 – zegarka (prezent od miliardera Bronsona), który po odsłonięciu tytanowej osłony wysyła sygnał lokalizacyjny w razie niebezpieczeństwa. Ktoś sprawdzał papiery maszyny. Z tuzina samolotów dostępnych tego dnia na ranczo, Fossett wybrał jednosilnikowy Bellanca Citabria, używany głównie do akrobacji. Ustalono, że w skrzydłach samolotu znajdowało się paliwo na 4–5 godzin lotu. Jeśli wyleciał o 9.00 rano, a jest już 15.00...

Poszukiwania rozpoczęto dopiero następnego dnia. 25 samolotów lotniczej rezerwy USAF (United States Air Force – Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych) i niemal drugie tyle prywatnych awionetek, startujących z Latającego Rancza, systematycznie czesało bezdroża Nevady. W ciągu tygodnia odnalazły osiem wraków samolotów. Ale samolot Fossetta wyparował. Huśtawka temperatury, która w dzień wznosi się do 30°C, a nocą opada do 0°C, sprawia, że z upływem czasu gasną nadzieje na odnalezienie podróżnika żywego.

Nim upłynie pierwszy tydzień poszukiwań, z pomocą przychodzi przyjaciel Fossetta, miliarder Richard Bronson, właściciel korporacyjnego giganta Virgin Group. Wraz z Google Earth wypuszcza w Internecie 300 tys. kwadratów najnowszych zdjęć satelitarnych rejonu poszukiwań. W ciągu dwóch dni, niemal tydzień po zaginięciu Fossetta, 50 tys. ochotników z całego świata podłącza się pod Mechanical Turk, serwis internetowy Amazon, analizując piksel po pikselu niedostępne wąwozy Nevady. Daremnie.

RAPORT JEST, CIAŁA NIE MA


Trzy tygodnie po tym, jak na ranczo Steve Fossett wsiadł do awionetki, władze NTSB (Krajowa Rada ds. Bezpieczeństwa Transportu) wydają oficjalny raport powypadkowy. Ci, którzy uczestniczyli w akcji ratunkowej, czytają owe kilka zdań i zachodzą w głowę...

„3 września 2007 roku ok. godz. 12.00 zgłoszono zaginięcie/opóźnienie przylotu samolotu Bellanca (...) w pobliżu Yerington w Nevadzie. Jedyna osoba na pokładzie: pilot, uznany zostaje za śmiertelnie rannego, zaś samolot za poważnie zniszczony. (...) Warunki pogodowe umożliwiały prywatny lot po okolicy, zapoczątkowany ok. 9.00 rano. Nie zgłoszono planu lotu. Przyjaciele pilota twierdzą, że szukał w okolicy wyschniętych jezior. Miał powrócić na Latające Ranczo przed 12.00. Poszukiwania rozpoczęto zaraz po zgłoszeniu. Nie otrzymano alarmowego sygnału radiowego z samolotu ani transmisji ELT (Emergency Locator Transmitter – lokalizator automatycznie wysyłający sygnał GPS w razie katastrofy samolotu)”.

Miesiąc po zaginięciu, 2 października, Patrol Rezerwy USAF ogłasza koniec akcji poszukiwawczej. Jak mówi gen. Amy S. Courter: „największej akcji poszukiwawczej zaginionego samolotu we współczesnej historii”. Ponad dwa miesiące później, 27 listopada, żona Fossetta, 59-letnia Peggy, dostaje z sądu oficjalny akt zgonu męża. Teraz może zarządzać majątkiem zmarłego ocenianym na ponad 10 milionów dolarów. Ludzie zaczynają spekulować...

CZARNA DZIURA # 51