Naukowcy już od dawna próbują zrozumieć, jaki kształt mają granice naszego Układu Słonecznego. Robert Lin z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley informuje, że starania zostały ostatecznie zwieńczone sukcesem. Nowym nośnikiem obserwacji zamiast światła stały się atomy neutralne. Sporządzanie map części Kosmosu za pomocą atomów neutralnych oznacza przełom w astronomii – twierdzi Robert Lin. 

          Misja STEREO (Solar TErrestrial RElations Observatory - obserwatorium oddziaływań Słońce-Ziemia) ma na celu obserwacje naszej gwiazdy macierzystej oraz badania koronalnych wyrzutów masy na Słońcu. Zespół naukowców poddał analizie informacje pochodzące z czujników energetycznych neutralnych atomów zainstalowanych na STEREO.

         Wiatr słoneczny wieje z olbrzymią prędkością od Słońca we wszystkie strony Układu Słonecznego. Jednakże już poza orbitą Plutona ponaddźwiękowy wiatr zwalnia swoją prędkość, spotykając zjonizowaną składową materii międzygwiezdnej. Ta poddźwiękowa strefa przepływu, leżąca przed strefą graniczną Układu Słonecznego – heliopauzą - nazywana jest heliosheath. Analiza intensywności strumieni neutralnych atomów umożliwiła stworzenie ilustracji fragmentu zewnętrznego skraju Układu Słonecznego. Osiągnięcie to dopełniło układankę, tworzoną przez naukowców już od wielu lat. 

          W najnowszym magazynie Nature zostały zaprezentowane prace naukowców dotyczące interpretacji danych otrzymanych z amerykańskich sond Voyager 1 i Voyager 2. Sondy te znajdują się obecnie w odległości 13 i 16 mld km od nas. Voyager 1 przeszedł graniczną falę uderzeniową (tzw. „termination shock”), a więc miejsce, w którym wiatr słoneczny zwalnia do prędkości poddźwiękowych. Już w 2006 roku dane z sond Voyager pozwoliły na dokonanie istotnego odkrycia: zewnętrzna granica Układu Słonecznego nie jest prawidłową sferą, lecz wykazuje silne zniekształcenia. Te zniekształcenia płaszcza Układu Słonecznego pomogły naukowcom wyjaśnić zagadkę anomalnych promieni kosmicznych. W dalszym ciągu naukowcy łamali sobie jednak głowę nad niezgodnością pomiędzy energią wytwarzaną przez graniczną falę uderzeniową, a sumą energii cząsteczek wiatru słonecznego (plazmy) oraz wysokoenergetycznych neutralnych atomów. Sumę tę obliczyły sondy Voyager bezpośrednio na miejscu zdarzenia. Okazało się, że 70% energii w niewyjaśniony sposób znikało. Sondy STEREO znalazły niedawno energetyczną zgubę. Zsumowana energia atomów, dostających się w zakres 4-20 keV (kiloelektronowolt) i przybywających w pobliże Ziemi z zewnętrznych granic Układu Słonecznego wyniosła dokładnie 70% energii fali uderzeniowej.  JSL

źródło: NASA