Zarudzki robił, co mógł, walczył z wrogami Polaków, „przez lato i zimę tłukł się z Moskwą”. Według rosyjskich źródeł ciągle pozostawał w porozumieniu z polskim królem Zygmuntem III, który obiecywał mu Nowogród Wielki, Psków lub Smoleńsk. Zdaniem historyka Aleksandra Hirschberga ataman miał zdecydowanie większe ambicje: „Ostatnie wypadki przekonały go, że nie zdoła (…) pozostać jednym z naczelników państwa moskiewskiego, ani też przeprowadzić wyboru Iwana, syna Dymitra. Postanowił więc nad dolnym biegiem Donu i Wołgi, z ludności kozackiej oddzielne utworzyć państwo i rządzić niem jako mąż czy też kochanek Maryny”.

Zimę z 1612 na 1613 r. spędził w Astrachaniu, szukając sojuszników. Nawiązał kontakt z Tatarami nogajskimi. Pisał nawet do szacha perskiego Abbasa, w zamian za pomoc obiecywał Astrachań. Początkowo Abbas był gotów poprzeć atamana, ale później rosyjska dyplomacja odwiodła go od tego pomysłu.

Wiosna 1613 r. upłynęła już pod znakiem zdecydowanych sukcesów wojsk nowego cara Michała Romanowa. Zarudzki, zdradzany przez kolejnych sojuszników, musiał uciekać z Astrachania. Schronił się na „Niedźwiedzim ostrowie” na rzece Ural. Towarzyszyła mu Maryna, jej dwuletni syn Iwan i garstka wiernych Kozaków. 4 lipca 1613 r. zostali zaskoczeni przez ludzi Michała. Następnego dnia Kozacy wydali Zarudzkiego, Marynę i Iwana, po czym złożyli przysięgę wierności Romanowowi.

To już był koniec. Więźniów przewieziono do Astrachania, a stamtąd do Moskwy, gdzie byli osobiście przesłuchiwani przez cara Michała. Iwan Zarudzki, chłopski syn spod Tarnopola, który został kozackim atamanem, polskim agentem i mężem carycy, został wbity na pal. Marynę Mniszchównę zamknięto w więzieniu, gdzie zmarła – według oficjalnej wersji rosyjskiej dyplomacji – „wskutek choroby i zmartwienia”, a wedle innych źródeł została uduszona lub utopiona. Niespełna trzyletniego Iwana Dymitrowicza powieszono na haku; chłopczyk konał podobno cztery godziny. W taki sposób zaczynał swoje rządy car Michał Romanow, założyciel ostatniej dynastii w historii Rosji.