Artysta położył na talerzu gramofonu testową płytę winylową i z głośnika popłynęły dźwięki pierwszej piosenki. „To kawałek »Give Me Some Truth«, o którym myślę jako o nowym numerze singlowym” – powiedział Lennon. Na Connollym nie zrobił jednak dużego wrażenia. „A co zamierzasz dać na drugą stronę singla?” – zapytał dziennikarz, gdy utwór wciąż trwał. Wtedy Lennon odtworzył mu „Imagine”. „Czy to nie powinno być na stronie A?” – zapytał retorycznie Connolly, który już pewnie zaczynał się domyślać, że były członek The Beatles żartuje i dobrze się bawi jego kosztem, doskonale zdając sobie sprawę z potencjału „Imagine”. 

Sam utwór jest również przejawem oryginalnego poczucia humoru artysty (choć niektórzy twierdzą, że raczej hipokryzji). Ten komunistyczno-anarchistyczny manifest został stworzony przez człowieka, który mieszkał w pałacu, miał ze dwa rolls-royce’y i opływał w inne luksusy. Gros numeru Lennon napisał w wielkopańskiej sypialni, a część słów – podczas lotu nad Atlantykiem (na papierze hotelu The New York Hilton). Jedynie instrument, na którym skomponował utwór, pasował do przesłania. To proste pianino, stojące w domowym studiu nagraniowym. Wiele osób przez lata nie wiedziało, że artysta miał taki instrument. Ponieważ pokazywał się, jak gra „Imagine” na białym fortepianie stojącym w salonie, sądzono, że na nim też stworzył tę kompozycję. Teraz niepozorne orzechowe pianino Steinway model Z ze śladami petowania jest prawdopodobnie najdroższą popową pamiątką.

Na tym instrumencie Lennon również nagrał „Imagine” w czerwcu 1971 roku w swoich Ascot Sound Studios. Rejestracja – jak to u niego – odbyła się szybko. Wystarczyły trzy ujęcia. „Trzecie zostało zrobione, jak to John powiedział, na wszelki wypadek, bo już drugie było satysfakcjonujące” – wspomina perkusista Alan White. Potem, na początku lipca, w nowojorskim studiu Record Plant dograno smyczki.

Do Nowego Jorku Lennon powrócił na przełomie sierpnia i września, by tu na stałe zamieszkać i jako nowojorczyk powitał publikację „Imagine”. Najpierw, 9 września, piosenka ukazała się na albumie o tym samym tytule. 11 października została wydana jako mała płyta, zresztą jedyna wykrojona z longplaya. W Wielkiej Brytanii piosenkę można było kupić tylko na dużej płycie (od 8 października). Na singlu wyszła dopiero w roku 1975 jako lokomotywa kompilacji „Shaved Fish”.