Chcę czy nie chcę?

U kresu starożytności, gdy najazdy barbarzyńskich ludów niszczyły Cesarstwo Rzymskie, Augustyn, biskup afrykańskiej  Hippony, zastanawiając się nad biegiem ludzkich spraw, rozwijał koncepcję filozoficzną zasadniczo odmienną od pomysłów swoich greckich i rzymskich poprzedników.

Jak to się dzieje, pytał, że namiętność każe myśli „pochwalić fałsz zamiast prawdy, innym razem nawet bronić go; to znowu każe zastępować naganami dawne pochwały, wtrącając w nowe błędy (…) Przygniata zwątpieniem w możliwość odkrycia prawdy i więzi w ciemnych otchłaniach głupoty” („O wolnej woli”). Tylko własna wola i wolny wybór, pisze, czynią myśl wyposażoną we władzę i cnotę wspólniczką namiętności.

Jeśli chcemy zrozumieć, jak myślimy, jak podejmujemy decyzje albo dlaczego trudno jest nam je podjąć, musimy – taki wniosek płynie z nauk Augustyna – przyjąć, że fundamentalną siłą, która kieruje naszym życiem, nie jest rozum, lecz wola. Wola to nie to samo, co pożądania, jakie rodzą się w ludzkim ciele, ani nie to samo, co emocje. Wola to, mówiąc nieaugustyńskim językiem, podstawowa energia, która kieruje ludzkimi myślami i ludzkim działaniem. Wolna wola jest przyczyną zarówno dobrych, jak i złych decyzji. Może więc być dobra lub zła. Żeby odpowiedzieć sobie na pytanie o to, jak dobrze żyć, trzeba zrozumieć wewnętrzną dynamikę woli.

Wiele miejsca koncepcji Augustyna poświęca w swej fundamentalnej pracy na temat woli Hannah Arendt („Wola”). I zwraca uwagę, że w każdy akt woli uwikłane jest pewne „chcę” i pewne „nie chcę”. Zadziwiające, ale umysł, który może rozkazywać ciału, sam sobie stawia opór. Pisze Augustyn: „umysł żąda, aby umysł czegoś chciał – sobie rozkazuje, a nie czemukolwiek innemu – i nie wypełnia rozkazu” („Wyznania”). Wolę rozdziera więc wewnętrzny konflikt, ale gdyby było inaczej, nie byłaby ona wolną wolą.

Wola wzbudza przeciwwolę – to właśnie pokazuje przykład naszego osiołka. Wolność woli polega na wybieraniu między jakimś chceniem i jakimś niechceniem. Chcę poradzić sobie z uciążliwym przyzwyczajeniem, ale jednocześnie odczuwam wewnętrzny opór i łatwo jest mi znaleźć racjonalne argumenty, żeby tego nie robić. Ale również gdy pielęgnuję w sobie nikczemny zamiar, nie jestem wolny od rozterek. Bo, powtórzmy, wewnętrzny konflikt należy do istoty wolnej woli. Doświadczamy tego na co dzień i nietrudno zaobserwować, jak wola skłania rozum do uzasadnień potwierdzających zarówno wybór za czymś, jak i przeciw czemuś.

Chciwość kontra miłość

Dynamika woli, jak opisuje ją Augustyn, ma jeszcze jeden ważny wymiar, bez uwzględnienia którego nie zrozumiemy, jak działa zła wola. Korzeniem wszelkiego zła, powiada, jest chciwość. Dlaczego właśnie ona?

Dlatego, że chciwiec to ktoś, kto tylko w sobie samym widzi cel wszystkiego. Ludzie i rzeczy interesują go wyłącznie jako narzędzie do zaspokojenia jego pragnień. Skupiony tylko na sobie wszystko chce sobie przywłaszczyć. Chce bawić się światem i ludźmi. Natura i ludzie są potrzebni jedynie po to, żeby dostarczać mu satysfakcji, jest więc w stanie wojny ze wszystkimi, bo jest oczywiste, że wszyscy mu zagrażają. Nie chcą mu się podporządkować, a ponadto są konkurentami na rynku dóbr, które on chce mieć dla siebie.

Dlaczego ulegamy przykładom zamiast słuchać mądrych słów? Właśnie dlatego, że nie radzimy sobie z rozterkami woli i górę bierze w nas chciwość. Łatwo znajdujemy dla niej uzasadnienie. Chcemy po prostu zadbać o siebie, wziąć to, co słusznie nam się od życia należy itd. Brzmi dobrze, ale w praktyce wychodzi fatalnie.

Wahanie między chcę i nie chcę rozstrzyga działanie. W końcu muszę coś wybrać i coś zrobić. „Wola – pisze Arendt – przestaje być wolna przez to, że przestaje chcieć i zaczyna działać”. Moment decyzji może służyć zaspokojeniu własnej zachłanności albo może być w swej istocie aktem miłości, łączącej kochającego, rzecz kochaną i samą miłość. Przemiana w miłość przynosi woli wyzwolenie z wewnętrznego rozdarcia. „Miłość wytwarza trwanie, stałość, do której umysł nie jest bez niej zdolny” (Hannah Arendt).

Słowem kluczem do zrozumienia ludzkiej kondycji jest – jeśli iść za Augustynem – wolność i spontaniczność ludzkiego działania. Z każdym człowiekiem i wyborami, jakie podejmuje, zaczyna się nowa historia. I tam, gdzie biorą początek ludzkie rozterki, słabości i lęki, należy szukać lekarstwa. W ludzkiej woli, która może zapętlić się w wahaniach i zamknąć w skorupie chciwości, albo w akcie miłości urzeczywistnić swoją wolność. Sztuka życia jest sztuką miłości.