BĘKARTY Z ZAMTUZA

W dzisiejszych czasach Irlandczycy rozsmakowują się polską chropawą i dźwięczną k..wą, która ma długą, pięćsetletnią historię i zawsze oznaczała kobietę, która zeszła z cnotliwej drogi. Jedna z fraszek XVI wieku zaczyna się tak: „Sameś sk...syn, k..wa twoja żona, tak się ty diabłu godzisz jak i ona”. Mało kto zaś obrazi się dziś o małpę. Tymczasem właśnie małpa z rozwartym pyskiem („Maul Affe”) była synonimem k..wy i prowadziła usługi w zamtuzie, czyli niegdysiejszym burdelu (sama nazwa przyszła wraz z wracającymi z włoskich uczelni renesansowymi studentami). Wracając do małpy, wesoły pieniacz Rej pisał: „Dziewka prała u lodu (w przeręblu), więc czerwone nogi uźrzał jeden. Rzekł jej – ogień w rzyci srogi” (czyli: masz płomienną dupcię, czyli jesteś napalona). Powiedziała: „jest panie, małpa by się wściekła, on jej prosił, by mu kiełbaskę upiekła”.

O małpach pisał też wiele Kochanowski, np. „Z wieczora na cześć księdza zaproszono, ale mu na noc małpę przywiedziono, trwała tam chwilę ta miła biesiada, aż ksiądz zamieszkał i mszej i obiada”. W naszej patriarchalnej kulturze świętością był ród. Ponieważ jednak panowało prawo pierwszej nocy i podwójna moralność, nie oskarżano mężczyzn, że się zbytnio lamparcą (jak to mówiła Dulska o synu). Ostoją czci rodu było zachowanie matki, toteż obrażanie kogoś poprzez matkę jest naszym europejskim średniowiecznym dziedzictwem. Stąd pradawna k..wa mać (dziś matka, a pierwotnie maciora, potem macierz, następnie mać). Podobnie sk...syn jest naszym zabytkiem.

W 1627 roku kasztelan rawski Filip Wołucki pisał do króla Zygmunta III: „A tego Szwedzika tłuczcie, żeby wiedział, sk...syn, co jest z Królem Jegomością żartować”. Ciekawe, że kobietę można było k..wą nazywać bezpośrednio, a mężczyznę raczej przez matkę – kurwiarz to określenie narowu, ale rzadkie wyzwisko. Zresztą samo słowo kobieta nie ma chwalebnych początków. Od XVIII wieku poczęto rugować z polszczyzny „niewiastę”, ale znana jest literaturze od renesansu. Marcin Bielski pisząc w 1586 roku, wyraźnie zaznaczał, że „kobieta” to nazwa obelżywa. W jego „Sejmie niewieścim” skarżą się panie: „Męże nas zową białogłowy, prządki, ku większemu zelżeniu kobietami nas zową,/mogąć męże przezywać żony kobietami, ale też nie do końca mają rozum sami”.