O Igorze pisze się, że „jego ciało nosi okrutne dziedzictwo radiacji”, ponieważ jest „jedną z pierwszych ofiar czarnobylskiej katastrofy”. Choć już dorosły, to ma „wzrost trzylatka, jego nogi nie posiadają żadnej głównej kości, stopy przypominają rybie ogony”. Poświęcono mu już co najmniej trzy filmy, a artykułów prasowych i notatek w Internecie nie sposób zliczyć. Wszystko dlatego, że jest mutantem. Urodził się ze skarłowaciałymi nogami i bez jednej ręki w Mińsku w 1986 r. – wówczas, gdy nad Białoruś nadpłynęły chmury radioaktywnego pyłu znad Czarnobyla. W jednym z filmów podawano nawet, że takich osób jak Igor jest ponad milion. I że gdy zbadano 500 dzieci z Mińska, znaleziono tylko jedno w pełni zdrowe.

Informacje o osobach, w których genach zaszły dziwne mutacje, pojawiają się ostatnio niepokojąco często. W Turcji żyje rodzina z zaburzeniami mózgu, które uniemożliwiają chodzenie na dwóch kończynach. Wszyscy biegają więc na czworakach. W Los Angeles główną atrakcją cyrku stał się Człowiek-Wilk – Jesus Aceves, emigrant z Meksyku, który ma całe ciało pokryte gęstym futrem. „Ryzyko wystąpienia takiej mutacji jak u niego wynosi jeden na dziesięć miliardów” – twierdzi dr Philip Zaret z Los Angeles. Do szpitala w Bostonie przyjęto kobietę, która tak naprawdę okazała się dwiema osobami. Jeszcze w łonie jej matki rodzeństwo zlało się w jeden organizm. Komórki jednej siostry utworzyły krew, a komórki drugiej – resztę ciała, w tym jajniki. To dlatego w badaniach wychodziło, że synowie, których urodziła ta kobieta, genetycznie nie byli jej dziećmi. Czy to wszystko oznacza, że w naszych czasach rodzi się więcej „osobliwości”? Czy też raczej, że bardziej się nimi fascynujemy?

KU UCIESZE GAWIEDZI


Niezdrowe zainteresowanie „odmieńcami” na pewno nie jest wynalazkiem ostatnich lat. I w dawnych czasach nietypowy wygląd przyciągał uwagę gawiedzi. W XIX i pierwszej połowie XX wieku „inni” stali się gwiazdami objazdowych panoptików, czyli „galerii osobliwości”. Ella Harper występowała jako Dziewczyna Wielbłąd ze względu na kolana skierowane nie do przodu, ale do tyłu. Robert Huddleston, który cierpiał na podobną przypadłość, zyskał miano Chłopca Kucyka lub Chłopca Żaby, gdyż wykrzywione nogi nie pozwalały mu na chodzenie w pozycji wyprostowanej i zmuszały do biegania na czworakach. Przezroczysty Człowiek, a w rzeczywistości książę von Dziarski-Orloff, miał tak cienkie mięśnie i skórę, że przez jego ciało przenikał blask światła. Na scenę wprowadzano też Skostniałych Ludzi, których organizm stwardniał niczym skała. Przed masą wpatrzonych oczu występowała Najbrzydsza Kobieta Świata z twarzą zdeformowaną przez wielką narośl. Pojawiała się Kobieta - Wąż, pozbawiona kości w ciele poniżej ramion; Człowiek z Trzema Oczami o źle zrośniętych połówkach twarzy czy Pół-Kobieta, która składała się wyłącznie z głowy i tułowia.

Chętnych do obejrzenia „osobliwości” nigdy nie brakowało. Wśród publiczności zdarzali się też naukowcy. Ci jednak niezdrową ciekawość ukrywali pod płaszczykiem zainteresowań badawczych. Tylko że XIX-wieczna nauka nie umiała jeszcze wyjaśnić praw, które rządziły dziedzicznością. Nie znała pojęcia „mutacja” ani „gen”. Nie wiedziała więc, dlaczego dzieci są tak podobne do rodziców i dlaczego czasem są tak odmienne.

SEKRETY NASZEJ PRZESZŁOŚCI


Te tajemnice zostały wyjaśnione dopiero w drugiej połowie ubiegłego stulecia. Teraz wiemy, że zdecydowana większość naszych cech jest zapisana w DNA, które mieści się w jądrze komórki. Ma ono niespotykanie prostą postać: rząd zaledwie czterech rodzajów cegiełek, umownie oznaczanych literami A, C, T, G. DNA składa się z dwóch nici, na których zapisane jest dokładnie to samo. Podczas rozmnażania nici są rozdzielane, a organizm do każdej z nich dobudowuje identyczną kopię. Jeśli nic mu nie przeszkodzi – potomna komórka będzie miała ten sam zestaw cech.

Ale w czasie kopiowania mogą – a z punktu widzenia ewolucji wręcz powinny! – pojawić się błędy, fachowo zwane mutacjami. Komórkowej maszynerii zdarza się, że na przykład zamiast cegiełki A wstawi C. Niby drobnostka, ale jakże ważna! Zmieniony gen daje początek zmienionemu białku, a zmienione białko wpływa na wygląd i funkcjonowanie całego organizmu. Czasem w sposób niemal niezauważalny. A czasem drastyczny – tak jak w przypadku bohaterów galerii osobliwości. Tylko że to, co u XIX-wiecznej gawiedzi pobudzało wyłącznie niezdrową fascynację, współczesnych naukowców może naprowadzić na trop ważnych informacji.

Jak choćby w przypadku Jesusa Acevesa. Rzadka mutacja włączyła u niego gen, który posiadamy wszyscy. Jest on zapewne pamiątką po naszych owłosionych przodkach sprzed setek tysięcy lat. Z kolei tureckie rodzeństwo, które nie potrafi chodzić na dwóch nogach, być może jest dowodem na to, jak poruszali się nasi pradziadowie. „Sposób lokomocji tureckich dzieci i naszych najbliższych krewnych, szympansów i goryli, różni się znacznie” – komentował dla BBC prof. Nicholas Humphrey z London School of Economics. Współczesne małpy podczas chodzenia opierają się bowiem na kłykciach, a tureckie rodzeństwo – na nadgarstkach. Dzięki temu palce mogą pozostać zręczne i dlatego „czworonożne” kobiety potrafią np. szydełkować i haftować.

CENTRA MUTANTÓW Z USA