Przecież to napięcie mija w sposób naturalny.

- Zostaje jednak żal, że mieliśmy szansę, której nie wykorzystaliśmy...

Ale ileś razy doznaliśmy orgazmu, więc jeśli teraz go nie było, to chyba świat się nie zawali?

- Powiedz to ludziom. Nie zrozumieją tego. Znasz dowcip? Spotykają się „stary” Rosjanin (z czasów Związku Radzieckiego) i „nowy” Rosjanin – nowobogacki. „Nowy” pyta: – Co tam u ciebie słychać? Na co „stary”: – Trzy dni nic nie jadłem. – To trzeba się zmuszać, kochaniutki, trzeba się zmuszać! Wszystko zależy od stanu świadomości. Jeżeli celem jest orgazm, to gdy go nie ma, świat się wali. A jeżeli celem jest bycie z drugim człowiekiem, to orgazm prędzej czy później nastąpi.

„Niektóre kobiety po prostu nie wiedzą, że to orgazm” – napisał pewien seksuolog.

- „Nie wiedziałam” – jak małe dziecko. Gdy jej wytłumaczą, że to orgazm, radośnie przyznaje: „Ach, rzeczywiście!”. A jeśli jej nie wytłumaczą? Człowiek zawsze wie, kiedy ma orgazm, kiedy przeżywa maksymalną satysfakcję. I tu nie chodzi tylko o fizyczność.

Od lat 50. XX wieku naukowcy próbują odpowiedzieć na pytanie, czy istnieje punkt G. Włoscy naukowcy odkryli, że punkt G niestety mają tylko niektóre kobiety. Badania skanerem ultradźwiękowym ujawniły, że znajduje się on w tkance między cewką moczową a pochwą. U kobiet, które stwierdziły, że przeżywają orgazm pochwowy, warstwa tej tkanki była znacznie grubsza niż u pań przeżywających wyłącznie orgazm łechtaczkowy.

- Istnieją cztery rodzaje orgazmu. Każdy ma związek z tym, gdzie znajdują się receptory, dające możliwość przeżycia najsilniejszych doznań seksualnych. Pierwszy to orgazm pochwowy. Nie wszystkie kobiety go mają, więc bardzo możliwe, że wiąże się to z brakiem punktu G. Drugi – orgazm łechtaczkowy – powstaje wtedy, kiedy u kobiety receptory najbardziej wrażliwe na bodźce seksualne znajdują się w łechtaczce. U mężczyzn odpowiednikiem orgazmu pochwowego jest orgazm przeżywany w wyniku stymulacji jąder, a odpowiednikiem orgazmu łechtaczkowego jest orgazm wynikający z pobudzania członka. O trzecim i czwartym rodzaju mówi się mniej. Trzeci to orgazm oralny, związany z receptorami na języku, w ustach, na wargach. Są mężczyźni i kobiety, którzy nie muszą odbywać stosunku, do orgazmu może u nich dojść w wyniku stymulowania stref erogennych w ustach. Czwarty to orgazm taktylny, czyli związany z dotykiem – orgazm powoduje stymulowanie pewnej strefy ciała, na przykład odbytu, całej skóry, sutków. Oba długo uchodziły za mniej wartościowe.

Inne ciekawostki związane z orgazmem?

- Nadal pokutuje przekonanie, że w trakcie orgazmu „ziemia musi się poruszyć”. A prawda jest taka, że nie wiadomo, w którym momencie orgazm się zaczyna i w którym kończy. (...) Badania wykazały, że stymulując określoną strefę mózgu, można doprowadzić człowieka do orgazmu – takiego samego jak ten, który powstaje w wyniku stymulowania stref erogennych przez partnera. Ale kiedy człowiek się masturbuje i dotyka tych samych stref, których w czasie seksu dotykał partner, podniecenie się nie pojawia. Nie pojawia się również wtedy, gdy partner dotyka strefy, dostarczającej w czasie masturbacji niezwykłych doznań. Tego nauka nie umie wytłumaczyć.

Uważa się, że dla kobiety naturalna jest zdolność do wielokrotnych orgazmów, ale okazuje się, że doświadczenie to jest nieobce również mężczyznom. Mają je, wchodząc w stan silnej łączności z kobietą.

- Kiedy podczas kobiecego orgazmu odsłania się szyjka macicy, energia seksualna zaczyna krążyć, zostają zniesione wszystkie granice między partnerami – ten proces seksualny może trwać całe godziny. Wielokrotne orgazmy mogą się pojawiać w tym samym momencie u obojga partnerów albo w różnym czasie, może dochodzić do wytrysku nasienia bądź nie. To nie ma żadnego znaczenia. Tego idealnego połączenia nie da się osiągnąć podczas pierwszego stosunku, czasem nie da się go osiągnąć również po paru miesiącach czy latach wspólnego życia. Nie znaczy też, że jeśli raz się udało, później będzie tak zawsze. Jeżeli kobieta ma męski typ seksualności, jeżeli jej orgazmowi towarzyszy więcej napięcia niż rozluźnienia, nie ma mowy, by natychmiast była zdolna kochać się ponownie. Musi poczekać, tak samo jak mężczyzna, by napięcie i rozluźnienie się wyrównały. Można to porównać z punktem syngularności – otóż jest taki punkt, kiedy w morzu wszystkie fale, nakładając się na siebie, dają wartość zero. Jednak to zero nie oznacza, że nic się nie dzieje.

A jeśli kobieta ma męski typ seksualności?

- Kiedy kobieta o męskim typie seksualności (np. George Sand) spotka mężczyznę o kobiecym typie seksualności (np. Chopin) – nie ma problemu: nie będzie między nimi dysproporcji. Gorzej, kiedy na taką kobietę trafia „męski” facet, ponieważ dochodzi między nimi do walki o orgazm. Ona raczej nie czeka, aż mężczyzna dojrzeje do seksu, tylko bierze sprawy w swoje ręce. Preferuje pewne pozycje seksualne (wiadomo, że nie będzie leżeć na plecach pod mężczyzną, nie odwróci się do niego tyłem, bo to dla niej upokarzające), a kiedy tylko mężczyzna wykona nie taki ruch, wypowie nie takie słowo albo nie z taką intonacją – ta kobieta natychmiast wyrzuci go z łóżka; będzie się z niego wyśmiewać, spróbuje go upokorzyć.

Znam dużo takich historii. Przychodzili do mnie mężczyźni z impotencją i opowiadali, że – według partnerki – w czasie stosunku mieli nieodpowiednią erekcję albo za wcześnie wytrysk, albo czegoś nie zrobili tak, jak powinni. I zostali przez nią całkowicie przekreśleni. Można powiedzieć, że kobiety górują nad mężczyznami chociażby dlatego, że nie mają erekcji. Bo gdy mężczyzna ma jakikolwiek problem z erekcją, kobieta może go załatwić łatwo i szybko: w trzy sekundy. I pani, która ma męską seksualność, która chce udowodnić, że mężczyzna jest impotentem, że ona tu rządzi, robi to. W taki sposób podnosi swoją wartość we własnych oczach.

Jedną z moich pacjentek jest właśnie tego typu kobieta. Interesują ją tylko starsi, żonaci mężczyźni, których najpierw podnieca, doprowadzając do szału, a potem prowokuje, by użyli wobec niej przemocy. Czasami nawet musi ingerować policja. Raz tak wyśmiewała się z mężczyzny, że ten w końcu zakuł ją w kajdanki. Kiedy policjant spytał: „Zgwałcił panią?”, ona na to: „Kto?! Przecież ten impotent nie może nikogo zgwałcić!”. Chociaż wydawało się, że została pokonana, i tak znalazła sposób, by go upokorzyć. A kiedy znowu spotkała się z tym mężczyzną, on rzeczywiście był impotentem.