Był styczeń 1943 roku. Okrążona w stalingradzkim kotle armia generała Paulusa na próżno oczekiwała obiecanej przez Hitlera odsieczy. Za kilkanaście dni zdziesiątkowane oddziały będą musiały się poddać – ich klęska nie tylko bezpowrotnie zakończy niemiecką inicjatywę na froncie wschodnim, ale stanie się też punktem zwrotnym w historii Polski.

Wanda Wasilewska w relacji złożonej na kilka miesięcy przed śmiercią mówiła: „Do Stalingradu jechaliśmy wtedy drugi raz, kiedy miało być ostateczne uderzenie i kapitulacja Niemców. Wtedy bardzo trudno było się tam przedostać. Do pociągu, którym wieziono czołgi, przyczepiono jeden wagon, w którym jechał generał Telegin, zabraliśmy się razem z nim i dojechaliśmy do Saratowa. Wtedy przyszedł sekretarz Obkomu partii, że po całej linii idą szyfrówki poszukujące nas i mamy natychmiast wracać do Moskwy. Kiedy wróciliśmy do Moskwy, Korniejczukowi zaproponowano stanowisko wiceministra spraw zagranicznych, a mnie […] powtórzono pytanie Stalina: »czy Wanda pomoże nam na całego w sprawach polskich?«”.

Parę dni potem w gabinecie Józefa Stalina opracowano zalążki organizacji politycznej przyszłego państwa. Rozpoczęła się prahistoria Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.

W tym miejscu nie można pominąć zasług piłsudczyków. Ustanowienie „władzy ludowej” w powojennej Polsce nie byłoby możliwe bez twardej antykomunistycznej polityki sanacji. W połowie lat 30. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przystąpiło do wzmożonej walki z nielegalną Komunistyczną Partią Polski, wychodząc z założenia, że w obliczu coraz trudniejszej sytuacji międzynarodowej jej dywersyjna, antyniepodległościowa działalność jest niebezpieczna dla państwa. Aresztowano tysiące osób, w procesach zapadały nawet siedmioletnie wyroki więzienia.

W ten sposób uratowano życie przyszłej elity polskich komunistów. W czasie gdy Bolesław Bierut, Władysław Gomułka, Roman Romkowski, Alfred Lampe, Leon Kasman i wielu innych dołączyło do komun więziennych Sieradza i Rawicza, w Związku Radzieckim rozpoczęła się Wielka Czystka.

NKWD tropiło urojonych szpiegów i agentów. Członków KPP wzywano do Moskwy, z miejsca aresztowano, poddawano „przesłuchaniom trzeciego stopnia” i po błyskawicznym procesie stawiano przed plutonem egzekucyjnym. W 1938 r. Komintern rozwiązał KPP, ogłaszając, że partia została opanowana przez prowokatorów.

Wybuch wojny otworzył bramy więzień, ale w gruncie rzeczy niewiele zmienił w położeniu polskich komunistów. Z czasem umożliwiono im wstępowanie do Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) z zachowaniem stażu członkowskiego, jednak o tworzeniu nowej partii nie mogło być mowy. Nieśmiało formułowane nadzieje na odrodzenie Polski w nowym, lepszym (czyli komunistycznym) kształcie spotykały się z kategoryczną odmową. „Przypominam sobie rozmowę z jakimś instruktorem KC WKP(b) – relacjonowała Wasilewska – który na zebraniu powiedział: »Zapominacie, co powiedział tow. Mołotow [„Polska to pokraczny bękart Traktatu Wersalskiego”]. To nie jest sprawa koniunkturalna, lecz zasadnicza, na wieki wieków amen”. Polska miała już nie wrócić na mapę Europy.