„W świecie, w którym rządzą pozory, cholernie łatwo jest się ukryć” – myślała zapewne Cynthia Murphy, pielęgnując codziennie hortensje koło domu w Montclair w stanie New Jersey. Kwiaty stanowiły przedmiot podziwu sąsiadów, często zapraszanych na grilla. Co prawda jej mąż Richard wciąż mówił po angielsku z dziwnym akcentem, ale w USA o takie rzeczy się nie pyta. Życie państwa Murphy toczyło się spokojnie.

W rzeczywistości Cynthia nazywała się Lidia Guriewa, jej mąż miał na imię Władimir. Oboje byli rosyjskim szpiegami, przerzuconymi do USA kilkanaście lat wcześniej. Za dobre studia zapłaciła sekcja „S” Służby Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej (SWR). Podobnie jak za dom kosztujący 480 tys. dolarów. SWR wyposażyło parę w podrobione dokumenty, według których Lidia była urodzoną w Nowym Jorku „Cynthią A. Hopkins”, a jej mąż pochodził z Filadelfii.

Nauka na prestiżowych uczelniach pozwoliła Murphym poznać wielu wpływowych ludzi. Dała im też dyplomy MBA, dzięki którym Cynthia znalazła pracę w firmie na Manhattanie, zajmującej się doradztwem podatkowym. Awansowała i została jej wiceszefem, co pozwoliło na samodzielne wybieranie klientów. Na jej „celowniku” znalazł się APAX Partners – wielki fundusz inwestycyjny. Nie chodziło jednak o potencjalne zyski. Założycielem APAX był Alan Patricof, jeden z największych sponsorów kampanii prezydenckich Clintonów. W czasie gdy Cynthia pod pretekstem spraw biznesowych zaczęła wchodzić w krąg znajomych Patricofa, Hillary była sekretarzem stanu USA, odpowiedzialnym za politykę zagraniczną mocarstwa.

Murphy budowała relacje z Patricofem powoli, licząc na to, że znajomość z wpływowym biznesmenem doprowadzi ją do najściślejszego kręgu amerykańskich elit. Jednak skuteczność Cynthii zaalarmowała FBI, które – jak się okazało – obserwowało państwa Murphy już od dziewięciu lat. 27 czerwca 2010 r. agenci Biura weszli do domów w Montclair, Bostonie, Yonkers i pod Arlington, zatrzymując 10 osób podejrzanych o szpiegostwo. Okazało się, że rosyjskie służby „implantowały” tych szpiegów-śpiochów na terytorium USA od lat 80. XX w.

 

INWESTYCJE NA LATA

Większość zatrzymanych okazała się rodowitymi Rosjanami. Weteranem siatki był 60-letni dziennikarz i antropolog Juan Lazaro. W rzeczywistości nazywał się Michaił Wasenkow, a fałszywe dokumenty na nazwisko zmarłego w Urugwaju chłopca dostał w 1976 r. jeszcze od sowieckiego KGB. Na ich podstawie otrzymał później obywatelstwo Peru, poślubił też pochodzącą z tego kraju Vicky Pelaez. W 1985 r. przeprowadzili się do Nowego Jorku. Ona została redaktorem największej hiszpańskojęzycznej gazety w mieście, on wykładał na lewicujących uczelniach. I oboje zostali potem zatrzymani przez amerykańskie służby.

Zdecydowana większość aresztowanych „śpiochów” nie wiedziała o sobie wzajemnie. Wyjątkiem byli Murphy/Guriewowie, którzy utrzymywali kontakt z inną parą – Michaelem Zottolim i Patricią Mills. W rzeczywistości Michael nazywał się Michaił Kucyk i został przerzucony do USA w 2001 r., a Patricia – Natalia Pierewierziewa – trafiła tam dwa lata później. Za-mieszkali w Seattle, gdzie studiowali na kierunkach biznesowych. Na rok przed aresztowaniem przeprowadzili się do hrabstwa Arlington w Wirginii, w którym znajduje się wiele istotnych instytucji rządowych (choćby Pentagon).