Kolejka do kasy w supermarkecie. Chłopiec, na oko czterolatek, zaaferowany relacjonuje mamie dzień w przedszkolu: „I taki pan pokazywał nam model samolotu. Fajny! Wiesz, jakie miał skrzydła! Kiedyś takim będę latał. Słyszysz?”. „Czy ty musisz tyle gadać? Marzę o minucie ciszy” – pada wyraźnie zniecierpliwiona odpowiedź. Sytuacja jakich wiele. Zamiast rozmawiać z dziećmi, skupiamy się na ich strofowaniu i tłumaczeniu, dlaczego coś zrobiły źle. Tyle że tłumaczenie i rozmawianie to zdecydowanie nie to samo.

Rodzice są pierwszymi autorytetami i nauczycielami dzieci. Od tego, jak rozmawiamy z dziećmi, zależy, jak one kiedyś będą rozmawiać z innymi. A od tego, jak będziemy umieli ich słuchać, zależy to, czy one będą słuchać nas i innych ludzi. Tymczasem często brakuje nam czasu na spokojną, dłuższą rozmowę. Ograniczamy się do krótkich pytań typu: „Fajnie było w przedszkolu?”, „Co jadłeś na obiad?” albo do krótkich komunikatów: „Posprzątaj zabawki”, „Czas na spanie” itp.„Marzę o tym, żeby być pierwszą osobą, z którą moja córka przyjdzie porozmawiać, gdy za dwadzieścia lat będzie miała jakiś problem. Ale tak się nie stanie, jeżeli do niej jako kilkuletniego dziecka będę stale mówiła: nie teraz, później, jestem zajęta. Jeżeli z nią – dzieckiem – się nie nagadam, to ona – dorosła – nie będzie chciała rozmawiać ze mną” – tłumaczy Joanna Berendt, coach i autorka bloga z bajkami dla dzieci, inspirowanymi „Porozumieniem bez przemocy”, czyli teorią amerykańskiego psychologa dr. Marshalla Rosenberga o sposobie komunikowania się opartym na uczuciach i potrzebach.

 

Szakal czy żyrafa

Bohaterowie bajek to żyrafa Bibi i szakal Zenon. Bo właśnie żyrafa i szakal to według Rosenberga dwa symbole ludzkich zachowań.

Szakal ma na wszystko gotowe rozwiązania

Są takie stwierdzenia rodziców, które w dzieciach wyzwalają bunt i złość. Powodują, że młody człowiek czuje się odepchnięty i gorszy. Zdaniem Rosenberga taki jest język szakala. Język ocen i osądów, który w rozmówcy wzbudza strach i poczucie winy. Umiejętnością przeciwną jest porozumiewanie się językiem żyrafy – pełnym empatii i zrozumienia, nazywanym też językiem serca.

Szakal zawsze chce mieć rację i na wszystko ma gotowe rozwiązania. W jego sposobie mówienia często pojawiają się krytyka, porównania i stereotypy. Oczekuje też, że inni spełnią jego żądania i to bez dyskusji.

Co innego żyrafa, którą Rosenberg uczynił reprezentantką języka empatii. Dzięki długiej szyi jej wzrok sięga znacznie dalej niż innych zwierząt, a jej serce, ważące kilka kilogramów, to największe z serc ssaków. Roślinożerna żyrafa używa języka uczuć i potrzeb. W czasie rozmowy nastawia się na słuchanie drugiego i bycie przez niego usłyszaną. Wyraża się jasno i absolutnie szczerze. Odnosi się do innych z szacunkiem i troską. Być żyrafą – to jest wyzwanie!

Akceptacja i szacunek, niezbędne w postępowaniu i rozmowie z dzieckiem, wcale nie są łatwe. Podstawowym błędem jest zbywanie małego człowieka, który po raz dziesiąty pyta np. dlaczego ptak lata, a człowiek nie. W takich sytuacjach wcale nie musimy podawać odpowiedzi na tacy. „Nawet lepiej jest tego nie robić, ale zachęcić dziecko do jej poszukania. Pytanie: »Dlaczego musimy się spieszyć«, postarajmy się odbić: »A jak tobie się wydaje?«” – radzi Kaja Kozłowska, coach z Centrum Life Coaching Polska.

Podobnie w sytuacji kiedy kilkulatek skarży się, że kolega mu dokucza. Nie zamykajmy mu ust, mówiąc: „To nie baw się z nim”. Ważne jest, by dziecko mogło nam opowiedzieć, co i jak przeżywa, i by samo szukało rozwiązań problemu. Zdarza się, że zbyt szybko próbujemy uporządkować jego świat, nie dając mu szansy, by spróbowało zrobić to samo.