Lisa Allen była modelowym przykładem kobiety zniewolonej nałogami i nieporadnej życiowo. Od 16. roku życia piła i paliła, przez całe życie walczyła z nadwagą, niebezpiecznie rosnącymi długami, a gdy porzucił ja mąż i groziło jej zablokowanie wszystkich kart kredytowych, wykupiła wycieczkę do Egiptu, bo zawsze marzyła o zobaczeniu piramid.

Gdy wylądowała w kairskim hotelu, przedstawiała obraz nędzy i rozpaczy – nawet papierosa nie była w stanie zapalić, bo pomyliła go z długopisem. „Gdy w końcu – relacjonuje w książce „Siła nawyku” Charles Duhigg – w drodze do Gizy patrzyła na bezkresną pustynię i przestała się nad sobą użalać, przemknęło jej przez myśl, że potrzebowała w życiu celu, do którego mogłaby dążyć”. Siedząc jeszcze w taksówce, podjęła decyzję, że kiedyś wróci do Egiptu i będzie wędrować przez pustynię. Lisa wiedziała, że pomysł jest szalony. Nie była w formie, miała nadwagę, za to brakowało jej pieniędzy.

Nie znała nazwy pustyni, którą zamierzała przemierzyć, nie miała też pojęcia, czy taka podróż w ogóle jest możliwa. Ale to w tej chwili po prostu nie miało żadnego znaczenia. Musiała się na czymś skupić. Lisa zadecydowała, że da sobie rok na przygotowania. Była pewna, że aby przeżyć taką ekspedycję, będzie musiała niejedno poświęcić. A mówiąc konkretniej – powinna rzucić palenie. Zmiana jednego nawyku – rzucenie palenia – pociągnęła za sobą zmianę innych przyzwyczajeń, a sukces, związany z rzuceniem palenia, przywrócił jej wiarę we własne siły. Od tamtej pory w ciągu zaledwie kilku lat schudła prawie 30 kilogramów, przebiegła maraton, rozpoczęła studia magisterskie i kupiła dom.

 

Suma nawyków

PONAD 40 PROC. TEGO, CO UWAŻAMY ZA ŚWIADOME DECYZJE, TO NAWYKI

Nawyki, zarówno złe, jak i dobre, mają niesamowity wpływ na nasze życie. Jak przekonywał już w XIX wieku psychofizjolog i filozof William James: „całe życie, jak dalece ma ono określoną postać, nie jest niczym innym ponad zbiorem nawyków”. Potwierdza to także współczesna nauka: siedem lat temu badacze z Duke University dowiedli, że ponad 40 proc. tego, co zwykliśmy uważać za podejmowane świadomie decyzje, w rzeczywistości było nawykami. „Dla Freuda i jego zwolenników nieświadomość była miejscem, gdzie spychało się to, co dla nas niewygodne. Dziś nie patrzy się już na nią jako na coś zrepresjonowanego, ale funkcjonalnego. Człowiek nie chce sobie zaprzątać głowy wszystkim. Ilość bodźców jest też niebywała: kiedyś ktoś oglądał tylko TV, teraz gra telewizor, mamy na kolanach laptop, a w tle leci muzyka” – przekonuje prof. Dominika Maison z Wydziału Psychologii z Uniwersytetu Warszawskiego. W pojedynkę nawyki mają zwykle znaczenie mniej lub bardziej marginalne, ale gdy je zsumujemy, okazuje się, że wpływają też na nasze zdrowie, pracę czy nawet poczucie szczęścia. Dzięki nim możemy się stać tym, kim chcemy być. „Nawyk to nic innego jak utrwalenie powtarzalności i utarcie ścieżek do pożądanego sposobu zachowania” – mówi dr Ewa Woydyłło- -Osiatyńska, psycholog specjalizująca się w terapii uzależnień.