ŚMIERĆ ZDRAJCOM

Kiedy Sudopłatow przygotowywał zamach na przywódcę OUN, Zarząd Zadań Specjalnych NKWD miał pełne ręce roboty. Zgodnie z wytycznymi Stalina przystąpiono bowiem do likwidacji osób, które mogły zaszkodzić polityce zagranicznej ZSRR. Na pierwszy ogień poszedł urodzony na Ukrainie Polak Ignacy Porecki. Jako Ignacy Reiss przez lata pracował dla sowieckich służb specjalnych, jednak kiedy w ZSRR zaczęły się stalinowskie czystki, postanowił „wybrać wolność”. Po swojej decyzji w lipcu 1937 r. Porecki przesłał do ambasady radzieckiej w Paryżu list otwarty, informujący o tym, że zrywa z Kremlem. W piśmie opublikowanym we francuskich gazetach opisywał narastający w ZSRR terror oraz zbrodnie Stalina.

„Był to fatalny błąd” – twierdził Sudopłatow, dodając, że natychmiast po zapoznaniu się z listem Stalin umieścił Poreckiego na liście ludzi przeznaczonych do likwidacji. To zaś nie okazało się takie trudne. Wprawdzie uciekinier zabrał ze sobą fundusze operacyjne radzieckiego wywiadu, które zdeponował w amerykańskim banku, ale zamiast zniknąć z Europy, począł udzielać się publicznie. Rozkaz wytropienia i zabicia zdrajcy otrzymali pracujący dla sowieckiego wywiadu Bułgar Borys Afanasjew i jego szwagier Wiktor Prawdin. Afanasjew wkrótce zawarł znajomość z Poreckim i kiedy ten przyjechał do Szwajcarii, zaprosił go 3 września 1937 r. do restauracji na przedmieściach Lozanny. Tam w trójkę z Prawdinem wypili sporo wódki, po czym sowieccy agenci sprowokowali kłótnię, która przerodziła się w bójkę. Pobitego Poreckiego zawlekli do samochodu, przy czym żaden z oglądających awanturę Szwajcarów nie włączył się w spór między obcokrajowcami ze Wschodu. Kilka kilometrów dalej wypchnęli porwanego z samochodu i zastrzelili.

Inny agent, który postanowił pozostać na Zachodzie, Gieorgij Agabekow podpisał na siebie wyrok śmierci, publikując dwie książki demaskujące działania sowieckich służb specjalnych: „Zapiski czekisty” i „CzeKa przy pracy”. Kiedy Agabekow w 1937 r. przyjechał do Paryża, sowiecki nilegał (czyli nielegalny agent) Aleksander Korotkow zwabił go do zakonspirowanego mieszkania NKWD. Tam wspólnie z byłym oficerem tureckiej armii pracującym dla Sowietów zasztyletowali zdrajcę, po czym poćwiartowali ciało i wedle relacji Sudopłatowa utopili w morzu.

Ci sami zabójcy w 1938 r. pilotowali kolejny zamach, którego celem stał się szef trockistów w Europie, sekretarz Czwartej Międzynarodówki Rudolf Klement. Najpierw młody litewski Żyd Aleksander Taubman zdobył zaufanie Klementa i został jego sekretarzem. Pewnego zaś wieczoru zaprosił swojego szefa na kolację w paryskim konspiracyjnym mieszkaniu NKWD przy Boulevard St. Michel. W lokalu znów czekali Korotkow i turecki oficer. „Turek zakłuł nożem Klementa, obciął mu głowę, zapakował ciało do walizki i wrzucił do Sekwany. Zwłoki odnalazła policja i zidentyfikowała, ale w tym czasie Taubman, Korotkow i Turek byli już w drodze do Moskwy” – wspominał Sudopłatow.