OPERACJA „KACZKA”

Śmierć Klementa była zapowiedzią losu, jaki Lwowi Trockiemu szykował Stalin. Jednak nim zaczął przygotowywać likwidację swego znienawidzonego wroga, przeprowadził kolejną czystkę w NKWD, w wyniku której życie stracił Jeżow, zaś ludowym komisarzem spraw wewnętrznych został Ławrientij Beria. Zawirowania kadrowe przyniosły awans Pawłowi Sudopłatowowi, mianowanemu z polecenia dyktatora na zastępcę naczelnika Oddziału Zagranicznego NKWD. Wkrótce też otrzymał on pierwsze zadanie – zabicie Trockiego.

„W ciągu roku, zanim niechybnie wybuchnie wojna, Trocki powinien być wyeliminowany” – wyjaśniał Stalin Sudopłatowowi. „Bez wyeliminowania Trockiego, jak pokazują doświadczenia hiszpańskie, nie będziemy mogli polegać na naszych sojusznikach z międzynarodowego ruchu komunistycznego, gdy imperialiści zaatakują Związek Radziecki” – dodał. Zadanie to nie było łatwe. Lew Trocki znakomicie znał mentalność i sposoby działania swych byłych towarzyszy, dlatego kilkakrotnie udało mu się wyprowadzić w pole nasłanych przez Kreml morderców. Do tego jeszcze zamieszkał w Meksyku, gdzie nieustannie strzegło go kilkudziesięciu ochroniarzy.

Tym razem Sudopłatow nie musiał mordować osobiście, więc odpowiedzialnym za zaplanowanie i przeprowadzenie operacji o kryptonimie „Kaczka” uczynił jednego z najlepszych sowieckich specjalistów od mokrej roboty – Leonida Eitingona. Doświadczenia zdobyte podczas wojny domowej w Hiszpanii, gdzie Eitingon z ramienia NKWD nadzorował ochotnicze brygady międzynarodowe, okazały się wiele warte. Wkrótce przedstawił on przełożonym plan, zakładający że powstaną dwie, niewiedzące o swym istnieniu, grupy operacyjne. Pierwszą miał sformować David Alfaro Siqueirosa – meksykański malarz, który jako ochotnik walczył w Hiszpanii.

Ludzie Siqueirosa otrzymali zadanie przeprowadzenia bezpośredniego szturmu na willę Trockiego. Z kolei druga grupa przygotowywała cichy skrytobójczy mord. Na zabójcę Eitingon wybrał syna hiszpańskiej arystokratki Ramona Mercadera. Jego, podobnie jak matkę Caridad Mercader, zwerbował już wcześniej do współpracy z sowieckim wywiadem. Latem 1939 r. przystojny i czarujący Ramon Mercader przybył do Paryża, gdzie zaczął odgrywać rolę młodego biznesmena Franka Jacsona z Kanady. Dziwaka o lewicowych poglądach, lubiącego wspierać finansowo ekstremistów. Wkrótce też udało mu się oczarować sekretarkę Trockiego Sylwię Ageloff, która wprowadziła go do środowiska rewolucjonistów.