ZAMIESZANIE W MANDŻURII

Na początku lat 30. w Japonii wrzało. Wojskowi zawiązywali spiski mające doprowadzić Kraj Kwitnącej Wiśni do wielkości, a nocami śnili o imperium obejmującym całą Azję Wschodnią. Tendencje te nigdzie nie były chyba tak silne jak w stacjonującej w Mandżurii Armii Kwantuńskiej, ochraniającej należącą do Japonii Kolej Południowomandżurską [czytaj: Mandżurski kocioł]. Jej dowódcy na własną rękę mieszali się w chińskie sprawy, czego wyrazem było m.in. zamordowanie przez nich w roku 1928 gubernatora tej prowincji, potężnego chińskiego watażki marszałka Zhang Zuolina.

18 września 1931 roku uczynili kolejny krok. Wykorzystawszy jako pretekst eksplozję na jednym z odcinków torów, Armia Kwantuńska nie konsultując swych działań z Tokio ruszyła do ataku i w krótkim czasie opanowała całą Mandżurię. Zarówno cały świat, jak i rząd japoński zostały postawione przed faktem dokonanym. Na okupowanych terenach powołano do życia dziwny twór państwowy – Mandżukuo, tzn. Kraj Mandżurów – na którego czele postawiono marionetkę kwantuńskich oficerów byłego cesarza Chin Puyi.

Społeczność międzynarodowa stanowczo potępiła ów akt agresji, na co Japonia zareagowała występując z Ligi Narodów. Tym sposobem Mandżuria stała się de facto nową japońską kolonią, a politycy Kraju Kwitnącej Wiśni, akceptując ten stan rzeczy, narobili sobie kłopotów. Przez najbliższe kilka lat MSZ Japonii na wszelkie sposoby starało się uzyskać uznanie Mandżukuo przez kolejne państwa, co przyniosło skutki w przypadku Niemiec, Włoch, ZSRR i tradycyjnie przyjaznej wobec Japończyków Polski. Tymczasem oficerowie Armii Kwantuńskiej, a dokładniej działającej w jej ramach mandżurskiej gałęzi kempeitai (tajnej policji politycznej), stanęli przed interesującym zagadnieniem. Na ziemiach okupowanych przez japońskie wojska znalazł się Harbin, miasto zamieszkane przez dużą społeczność żydowską. Przed kilkoma laty w czasie nieudanej interwencji na Syberii, mającej na celu stworzenie państwa buforowego odzielającego japońskie włości od skomunizowanej Rosji, Japończycy mieli okazję zapoznać się za pośrednictwem białych Rosjan z niesławnymi „Protokołami Mędrców Syjonu”. Teraz musieli wypracować jakąś politykę wobec ludzi należących do grupy etnicznej, która według tego dziełka jakoby „trzymała władzę” nad światem. Przekonanie o niebezpiecznej potędze Żydów podbudowywała świeża pamięć o rewolucji październikowej, której przywódcy Włodzimierz Lenin i Lew Trocki byli nomen omen Żydami.

Początkowo postawiono na terror. Wykorzystując harbiński półświatek i zamieszkujących miasto antysemicko nastawionych białych Rosjan, kempeitai nękało Żydów, organizując porwania prominentnych Izraelitów i posuwając się nawet do mordu, którego ofiarą padł w roku 1933 młody skrzypek Simeon Kaspe. Pogrzeb muzyka stał się wielką manifestacją wyznawców judaizmu oraz uświadomił dowództwu Armii Kwantuńskiej, że dopuszczanie się antyżydowskich ekscesów zraża do Japonii mandżurskich Izraelitów, mogących ze względu na domniemane powiązania z międzynarodową oligarchią okazać się nadzwyczaj pomocnymi.

Dlatego też harbińskim Rosjanom zabroniono podejmowania antysemickich akcji i zaczęto rozważać, jak przekonać Żydów do poparcia nowej władzy. Trzeba się było śpieszyć, bo wiadomości o zajściach w Harbinie trafiły już do anglojęzycznej prasy wydawanej w Chinach, a stamtąd poszły w świat.

Ostatecznie, chcąc ugasić pożar, który samo wywołało, kempeitai zdecydowało się zorganizować w Mandżukuo 26–28 grudnia 1937 roku I Kongres Żydów Dalekiego Wschodu. Inicjatywa okazała się sukcesem – w zjeździe wzięło udział około 600 delegatów, wśród których znaleźli się zarówno prominentni Japończycy, mający przekonać Izraelitów do wspierania Cesarstwa (choćby dowódca harbińskiego oddziału tajnej policji politycznej generał Higuchi Kiichiro), jak i dalekowschodni żydowscy notable na czele z przywódcą harbińskich Żydów doktorem Abrahamem Kaufmanem, który pełnił funkcję przewodniczącego Kongresu. W czasie trwania imprezy strona japońska zachwalała jak tylko mogła przedsiębiorczość i talenty naukowe wyznawców religii mojżeszowej, ci zaś nie pozostawali jej dłużni, zapewniając Japończyków o swym oddaniu dla Kraju Wschodzącego Słońca i Mandżukuo. Zjazd tak przypadł do gustu uczestnikom, że zorganizowano następne dwa, w 1938 i 1939 roku. Zaniechano ich dopiero po przyłączeniu się Japonii w 1940 roku do tzw. paktu trzech, czyniącego ją oficjalnym sojusznikiem III Rzeszy i faszystowskich Włoch. 

MANDŻURSKI KOCIOŁ

Położona na północ od Wielkiego Muru Mandżuria stała się częścią Chin w XVII stuleciu po tym, jak jej wojowniczy mieszkańcy Mandżurowie opanowali Cesarstwo i posadzili na jego tronie własną dynastię Qing. W XIX i na początku XX wieku ta obfitująca w bogactwa naturalne kraina stała się polem rywalizacji pomiędzy Rosją a Japonią. Kiedy zaś po upadku Qingów Chiny pogrążyły się w chaosie, władzę nad nią przejął marszałek Zhang Zuolin. Ten były bandyta, który na początku swej kariery terroryzował mandżurskie gościńce, dzięki wsparciu Japończyków urósł do rangi ważnego gracza na chińskiej scenie politycznej. Kiedy jednak w roku 1928 spróbował zerwać współpracę z Armią Kwantuńską, zginął w zorganizowanym przez nią zamachu. Władzę nad Mandżurią odziedziczył jego syn Zhang Xueliang, któremu brakło politycznych i wojskowych talentów ojca, w efekcie czego w roku 1931 został wyparty z rządzonej przez siebie prowincji przez Japończyków.