Tak będzie wyglądać moduł ratunkowy o nazwie Orion dla załóg załogowych statków kosmicznych opracowywany przez NASA. 27 marca 2008 roku moduł o wadze dziewięciu ton został załadowany na pokład transportowca Boeing C-17 Globemaster III w bazie lotniczej Langley w stanie Virginia i przewieziony do Dryden Flight Research Center w Edwards w Kalifornii. Moduł będzie tam wyposażony w elektronikę pokładową i testowany. Jeszcze pod koniec tego roku pełnowymiarowy model ma zostać próbnie odpalony na poligonie amerykańskiej Armii w Nowym Meksyku (White Sands Missile Range). Będzie to pierwszy polowy test systemu ewakuacji z załogowych statków kosmicznych, który ma zapewnić bezpieczną ucieczkę załogi w razie kłopotów. Zwłaszcza w czasie startu oraz wchodzenia w atmosferę w drodze powrotnej na Ziemię. Kapsuła Orion będzie odpalana za pomocą silnika odrzutowego pracującego przez kilka sekund, a następnie będzie opadać na Ziemię na trzech wielkich spadochronach. Moduł powstał w Langley Research Center w stanie Virginia należącym do NASA i ma rozwiązać główny problem dzisiejszych amerykańskich wahadłowców: w razie problemów trzeba poświęcić załogę, bo z wahadłowca nie ma żadnej drogi ucieczki. Pokazały to dwie katastrofy wahadłowców wywołane drobnymi usterkami. 28 stycznia 1986 roku podczas startu eksplodował wahadłowiec Challenger. Dochodzenie wykazało, że przyczyną katastrofy było uszkodzenie pierścienia uszczelniającego w prawym silniku wspomagającym. Na zewnątrz wydostał się płomień, który wypalił dziurę w zewnętrznym zbiorniku i rozerwanie promu. Zginęła cała siedmioosobowa załoga, w tym Christa MaAuliffe, nauczycielka, która miała przeprowadzić transmitowaną na Ziemię lekcję dla szkół. 17 lat później podobny los spotkał załogę promu Columbia 1 lutego 2003. Wahadłowiec rozpadł się w drodze na Ziemię, gdy gorące gazy powstające w czasie lądowania wdarły się do wnętrza jego lewego skrzydła przez uszkodzenie na krawędzi jego natarcia wywołane kawałkiem pianki izolacyjnej. Pianka osłaniająca zewnętrzny zbiornik Columbii odpadła podczas startu 16 stycznia 2003 roku i uderzyła z dużą siłą w kadłub wybijając dziurę o średnicy 25 centymetrów. Przez dwa tygodnie spędzone na orbicie siedmioosobowa załoga nic nie wiedziała o uszkodzeniu. W katastrofie nikt nie przeżył. Dziś rutynowo stosowane są procedury kontroli poszycia wahadłowców. W przyszłości bezpieczeństwo astronautów ma zagwarantować kapsuła ewakuacyjna Orion. h.k.