Kiedy wielki bank inwestycyjny Bear Stearns stanął na krawędzi bankructwa, jego szef James Cayne bawił na turnieju brydża w Detroit. Nie zabrał ze sobą nawet telefonu. Gdy pojawiły się pierwsze informacje o kłopotach innego z wielkich banków z Wall Street – Lehman Brothers, prezes Richard Fuld odpoczywał w Indiach. Przerażonych inwestorów i udziałowców odsyłał do głównej księgowej, by nie przeszkadzali mu w podróży. Pierwszą rzeczą, którą zrobił po powrocie na Wall Street, było zwolnienie lub zdegradowanie tych pracowników, którzy głośno mówili o pogarszającej się sytuacji banku.

Gdy Lehman Brothers upadł we wrześniu 2008 roku, rozpoczynając serię krachów w świecie finansów, dziennikarze, analitycy i politycy zaczęli zadawać sobie pytanie: jak to możliwe, by potężną instytucją przez wiele lat kierował człowiek tak niekompetentny, arogancki i pełen pychy? Do tego zarabiający 600 razy więcej niż przeciętny Amerykanin. Tylko w 2007 roku Richard Fuld zainkasował pensje i premie w wysokości 34 milionów dolarów.

Fuld był niewątpliwie funkcjonalnym psychopatą. Przypadłość ta, zwana też alekstymią, okazuje się wyjątkowo przydatna w walce o władzę. Dopóki trwał okres prosperity i banki inwestycyjne z Wall Street zarabiały fortuny na ryzykownych operacjach, prezes nie musiał nawet znać się na finansach. Wystarczyło, że był skuteczny w wykańczaniu konkurentów i uciszaniu krytyków. Podobnie jak James Cayne z Bear Stearns, który – zanim trafił na Wall Street – był taksówkarzem, hand– lował złomem i kserokopiarkami. Awansował na prezesa dzięki umiejętności wkradania się w łaski przełożonych, którzy podobnie jak on byli zapalonymi miłośnikami brydża.

EGO-SPEKULANCI

Naukowcy z Harvard University i California Institute of Technology badali osoby, którym w wyniku operacji lekarze usunęli część kory przedczołowej w mózgu. Ich inteligencja i zdolność logicznego myślenia pozostały bez zmian. Natomiast zniknęła u nich zdolność rozpoznawania i przeżywania uczuć. Pacjenci stali się zimni i bezwzględni w kontaktach z ludźmi. Gdy prof. Antonio Domasio spytał w trakcie badania, czy w razie zagrożenia porzuciliby własne dziecko, by zwiększyć swoje szanse na ucieczkę, bez wahania odpowiedzieli, że tak. Jak to się stało, że podobni ludzie kierowali największymi instytucjami finansowymi Stanów Zjednoczonych, byli szanowani i podziwiani, by w rezultacie zafundować kryzys całemu światu?

W psychologii biznesu ludzi tego typu nazywa się „spekulantami”. Spekulują nie tylko papierami wartościowymi, kontraktami czy opcjami – przede wszystkim spekulują akcjami własnego „ja”. A także informacjami i relacjami z innymi ludźmi.

Przez wiele lat klimat gospodarczy na świecie sprzyjał takim menadżerom. Fulda i Cayne’a podziwiano za twardość i bezwzględność. Dopóki nie nastąpiła katastrofa. Ale nawet po bankructwie Lehman Brothers Richard Fuld, zamiast zaszyć się w odludnym miejscu, poszedł… pobiegać na ruchomej bieżni w fitness clubie. Tam rozpoznał go trenujący obok makler giełdowy i ciosem w twarz powalił na podłogę. Fuld do dziś zapewne nie rozumie, co takiego złego zrobił… Ale nie tylko on musiał się nagle skonfrontować z „wściekłym tłumem”.