W tym czasie pracuje dla niej około 600 chłopów pańszczyźnianych. Przytłoczona tak ogromną odpowiedzialnością coraz częściej ucieka w ascetyczny, religijny tryb życia, odwiedza prawosławne sanktuaria, również te oddalone od Moskwy, jak Ławra Pieczerska w Kijowie. Wdowa nie żałuje grosza, podczas wypraw hojnie wspiera świątynie, wspomaga również jałmużną żebraków, których napotyka na swej drodze. To jednak tylko pozory…

W tym samym czasie szuka ukojenia w ramionach młodego kapitana i geodety Nikołaja Tiutczewa, zajmującego się pomiarami granic jej majątków. Romans trwa dwa lata, ale w 1762 r. Tiutczew postanawia poślubić inną. Zraniona Sałtykowa nie chce do tego dopuścić – organizuje dwie nieudane próby zdetonowania bomby pod moskiewskim domem geodety oraz zleca zabójstwo chłopom pracującym w jej włościach. Do zamachu nie dochodzi, już wówczas wdowa ma jednak na sumieniu wiele morderstw, a wśród poddanych słynie z sadyzmu oraz z zamiłowania do poniżania ludzi. Od tamtych wydarzeń mija 6 lat. 17 października 1768 r. na placu Czerwonym w Moskwie na Darię Sałtykową przytwierdzoną łańcuchami do pręgierza spoglądają tysiące par oczu. Kobieta przez ponad godzinę stoi z zawieszoną u szyi tabliczką, z której można dowiedzieć się, że popełniła straszne czyny. „Dręczycielka i morderczyni” – brzmi napis, a w tle wybrzmiewają odczytywane publicznie słowa dekretu carycy Katarzyny II, która Darię nazywa m.in. „nieludzką wdową”. Monarchini odebrała jej prawo do
nazywania się szlachcianką, a nawet kobietą. Sałtykowa została skazana na dożywotnie więzienie i skonfiskowano jej wszelkie włości. Do końca życia miała pozostać w Iwanowskim klasztorze znajdującym się na terenie Moskwy, w celi nieprzekraczającej 4 m kw., bez dostępu światła (więźniowi tylko na czas posiłku zapalano świecę). Nie mogła pisać listów, odbierać korespondencji, a także prowadzić rozmów, z wyjątkiem zakonnicy przynoszącej jej jedzenie. Taki stan trwał przez 11 lat, gdy zdecydowano się na lekkie złagodzenie więziennego reżimu, przenosząc kobietę do celi z okratowanym oknem, dzięki któremu była w stanie komunikować się ze światem zewnętrznym, co najczęściej kończyło się… splunięciami przechodniów. W takich warunkach Sałtykowa zmarła 27 listopada 1801 r., pochowano ją na cmentarzu znajdującym się w sąsiedztwie monasteru Dońskiego.

NIESPOTYKANY SADYZM

Darii udowodniono 38 morderstw, choć rosyjscy historycy twierdzą, że mogło ich być nawet ok. 150. Do pierwszych mordów na chłopach miało dojść już po pół roku od śmierci Gleba Aleksiejewicza Sałtykowa. Jej niestandardowy sposób dyscyplinowania swoich podwładnych (do reformy uwłaszczeniowej Aleksandra II z 1861 r. rosyjscy chłopi nie mieli wolności osobistej, mogli być np. przedmiotem kupna i sprzedaży) rozpoczął się od ciskania w nich drewnem służącym jako opał. Przypadki pobić i udręczenia
były coraz częstsze, a szlachcianka sięgała po coraz to bardziej wyrafinowane metody, wyrywając włosy lub przypiekając skórę rozgrzanym do czerwoności żelazem. Przy torturach wysługiwała się innymi poddanymi – to oni pomagali Sałtykowej biczować do nieprzytomności kobiety, a jeśli to nie wystarczało, polewać powstałe rany wrzątkiem. Powód zawsze się znalazł – raz były to niedokładnie umyte naczynia, innym razem brudna podłoga. Systematyczne mordy w domu wdowy rozpoczęły się w 1757 r., a kolejne ofiary przepadały bez wieści. Daria nieustannie poszukiwała pokojówek do swej podmoskiewskiej posiadłości w miejscowości Troickie. Nieświadome śmiertelnego niebezpieczeństwa kobiety chętnie podejmowały pracę u bestii.