Południowokoreańska firma RNL Bio dołożyła zupełnie nową gałąź do branży usługowej. Biotechnolodzy dostarczają już komercyjnie klony zwierząt domowych. Na razie tylko psów, ale w przyszłości prawdopodobnie sklonują wszystko, co człowiek hoduje i obdarza miłością lub na czym zarabia.
Bernan McKinney to kalifornijka, której ukochany pies Booger zdechł ze starości. Był to szczególnie ukochany pies, który ocalił jej życie, gdy zaatakował ją pies trzy razy większy od jej pitbulla. Mimo to kobieta została ranna, a agresywny przybłęda uszkodził jej rękę, którą trzeba było rekonstrować i nerwy nóg oraz brzuch. Długa rehabilitacja odbywała się w części na wózku inwalidzkim. Booger ciągnął go, gdy kończyły się baterie. Pies pomagał kobiecie otwierać drzwi, zdejmował jej zębami skarpetki i buty.
- Pies zdawał się rozumieć, że nie mogę użyć pogryzionej ręki - mówi Bernan McKinney, która wykłada scenariusz filmowy na uniwersytecie, ma pięć innych psów i trzy konie.
Kobieta uznała więc, że dzielnego pitbulla warto sklonować, czego podjęła się firma biotechnologiczna z Południowej Korei. Za 50 tysięcy dolarów (normalna stawka to 150 tysięcy, al bniżono ją dla pierwszej klientki) naukowcy pobrali fragment ucha Boogera, gdy ten jeszcze żył, a następnie zamrozili je na rok. Potem odpowiednim spreparowaniu komórek, wszczepili je sukom, które w sumie urodziły pięć szczeniąt. Wszystkie mają dokładnie takie same geny jak Booger. I wszystkie trafiły w ręce Bernan McKinney. Kobieta chce zatrzymać trzy z nich, dwa pozostałe szczeniaki przekaże fundacjom zajmującym się szkoleniem psów-opiekunów starszych ludzi. Jak podaje firma RNL Bio było to pierwsze udane klonowanie psa. Szef firmy Ra Jeong-chan podał, że jego firma jest w stanie klonować 300 psów rocznie. h.k.