Paradoksalnie ów sobowtór musiał jednak w swoich czasach być postacią znaną. Popularny zbiór przepowiedni znany jako „Wyrocznie sybilińskie” wspomina go jako kogoś, kto może sprowadzić armię wschodniego wroga i zniszczyć Rzym. Najciekawsze jednak, że postać ta pojawia się zapewne w Apokalipsie Jana. Dla jej autora Rzym to Bestia siedząca na siedmiu wzgórzach:

I ujrzałem Bestię wychodzącą z morza,

mającą dziesięć rogów i siedem głów,

a na rogach jej dziesięć diademów,

a na jej głowach imiona bluźniercze.

Być może jednak pewne passusy tekstu mówią wprost o trzecim sobowtórze Nerona, przeczytamy bowiem w nich o jakimś „śmiertelnie zranionym” władcy-potworze, który jednak przeżył i teraz ma licznych zwolenników. Powraca więc jako ucieleśnienie Bestii, która powtórnie zawładnie światem:

I ujrzałem jedną z jej głów jakby śmiertelnie zranioną,

a rana jej śmiertelna została uleczona.

A cała ziemia w podziwie powiodła wzrokiem za Bestią,

i pokłon oddali Smokowi,

bo władzę dał Bestii.

I Bestii pokłon oddali, mówiąc:

„Któż jest podobny do Bestii

i któż potrafi rozpocząć z nią walkę? ”.

Stąd też w słynnej liczbie Bestii – 666 – wymienionej w Apokalipsie wielu doszukuje się imienia Nerona. To oczywiście spekulacje. Opierają się na tym, że greckie litery są również liczebnikami. Wymyśla się więc taki zwrot, np. „Neron Cezar”, aby przeliczywszy tworzące go litery (czasem hebrajskie), uzyskać pożądaną liczbę. Choć w owej liczbologii specjalizują się autorzy goniący za sensacją, faktem jest, że pierwsi chrześcijanie byli przekonani, że Neron kiedyś wróci jako Antychryst. Taki sąd utrzymywał się potem przez całe wieki. Jeden z Ojców Kościoła Augustyn (354–430) w „Państwie Bożym” pisał, że „niektórzy przypuszczają, że to Neron zmartwychwstanie i będzie Antychrystem. Inni znów myślą, że on nawet nie jest zabity, lecz raczej wykradziony, by myślano, że jest zabity, gdy on tymczasem ukrywa się w sile wieku swego, taki, jakim był, gdy go, jak mniemano, zabito; aż się znów w swoim czasie okaże i powróci na królestwo”. Zatem jeszcze w V wieku niektórzy wierzyli, że cesarz żyje i wróci do władzy! W coraz bardziej chrześcijańskim świecie budzący grozę władca nie mógłby już liczyć na zwolenników. Chyba że znaleźliby się jacyś potajemni czciciele Bestii.