Badanie ponad 20 tys. dorosłych osób z Niemiec, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii wskazują, że kolejność urodzenia ma jedynie marginalny wpływ na osobowość i inteligencję człowieka. Psychologowie z Uniwersytetu w Moguncji i Lipsku po przeanalizowaniu danych nie stwierdzili korelacji między kolejnością urodzenia i cechami osobowości, takimi jak ekstrawersja, stabilność emocjonalna, ugodowość i sumienność.

Naukowcy znaleźli jednak niewielki związek między kolejnością urodzenia i deklarowanym poziomem inteligencji. Dorośli, którzy byli pierwszymi dziećmi w rodzinie mają zazwyczaj bogatsze słownictwo i większą łatwość w przyswajaniu abstrakcyjnych idei. Potwierdzają to badania, w których badano poziom inteligencji u rodzeństwa. Nadal, podkreślają autorzy badania, korelacja jest tutaj minimalna.

Związek między kolejnością urodzenia i osobowością po raz pierwszy na początku XX w. postulował psychiatra i filozof Alfred Adler - drugi z sześciorga dzieci w swojej rodzinie. Adler twierdził, że pierworodni są najbardziej uprzywilejowani, ale też obciążeni zbyt dużym poczuciem odpowiedzialności. Z tego powodu, dowodził, mają większe tendencję do neurotyzmu. Od tamtego czasu teoria o powiązaniu kolejności narodzin z cechami osobowości w dorosłym życiu mocno zakorzeniła się w powszechnej opinii.

Tymczasem nowe badania opublikowane w tym tygodniu w czasopiśmie PNAS podważają mity, zgodnie z którymi pierworodni wyrastają na perfekcjonistów, średnie dzieci są najbardziej kreatywne, a najmłodsze najmocniej się buntują. 

- Nasze badania pokazują, że nie istnieje żaden związek między kolejnością przyjścia na świat a osobowością w dorosłym życiu. To nie tylko sprzeczne z prominentnymi teoriami psychologicznymi, ale również z intuicją wielu osób - podsumowuje Stefan Schmukle, jeden z autorów badania.