Gdy w 1947 roku Biuro Polityczne ustaliło jego roczną pensję na dziesięć tysięcy rubli, sterty wypłaconych mu banknotów walały się w szafce w daczy w Kuncewie. W przeciwieństwie do wschodniego satrapy Hitler kochał pieniądze, miał ich zawsze dużo, ale starannie maskował bogactwo. „Osierocony przez matkę i ojca w wieku lat siedemnastu pozostałem bez środków do życia, dlatego musiałem zarabiać na chleb jako zwykły robotnik” – pisał w notatce, jaka miała służyć do sporządzenia jego biografii. To nie było prawdą. Żył w miarę dostatnio, czerpiąc z zasobów, jakie pozostawili mu rodzice, aż rozpuścił wszystko. Później, gdy po wielkiej wojnie rozpoczął działalność polityczną, pieniądze przypływały bez większego wysiłku z jego strony. Brał je od bogatych kobiet, oczarowanych jego austriackim wdziękiem i płomiennymi przemówieniami.

Helena Bechstein w 1923 roku przekazała mu biżuterię wartości 60 tysięcy franków szwajcarskich i zapłaciła za umeblowanie jego wynajętej willi na Obersalzbergu. Przełomem było zakupienie przez partię nazistowską bankrutującego wydawnictwa Ehr Verlag i pisma „Völkischer Beobachter”. Hitler stanął na czele zarządu, ale to nie jego umiejętności uratowały upadającą firmę. Sprawił to Max Amann, człowiek, który sprytnie zarządzał osobistymi finansami Hitlera. Gdy naziści objęli władzę, Ehr Verlag stało się największym wydawnictwem prasowym i książkowym, wydającym lub kontrolującym wszystkie niemieckie tytuły prasowe. Hitler, choć zrezygnował z prezesowania, otrzymywał rocznie co najmniej cztery miliony marek (dzisiejszych szesnaście milionów euro).A nie było to jedyne źródło jego dochodów. Książka „Mein Kampf” przynosiła krocie. Od każdego egzemplarza dostawał markę (cztery euro), a do 1945 roku sprzedano prawie dziesięć milionów egzemplarzy. W maju 1933 roku, gdy Joseph Goebbels wprowadził zakaz nieautoryzowanego użycia wizerunku Hitlera, kolejne miliony popłynęły do kieszeni Wodza. Od każdego znaczka pocztowego z jego podobizną dostawał niewiele, parę fenigów, ale znaczków drukowano miliony! Nad tymi biznesowymi przedsięwzięciami Wodza unosiła się potężna organizacja „Adolf Hitler Spende”, założona przez niemieckich przedsiębiorców tej miary, co Krupp, niby dla wspierania rządzącej partii NSDAP. W istocie stała się prywatną szkatułką Adolfa Hitlera.

Dzisiaj nie sposób ocenić, jak wielkie sumy przepłynęły przez „AHS”, ale szacuje się, że mógł to być miliard marek (cztery miliardy euro w dzisiejszych cenach). Hitler nie zajmował się finansami. Miał od tego zaufanych ludzi, takich jak Schaub, Bormann, Amann, którzy dbali, aby kiesa Führera pęczniała. I doszli do imponującego wyniku: czterdzieści miliardów euro do 1945 roku. Co się stało z tymi pieniędzmi? Kto przejął gigantyczny majątek Wodza? Bez wątpienia brutalna wojna, jaką rozpętał, zmniejszyła rozmiary tego majątku. Na przykład górska rezydencja na Obersalzbergu została obrócona w ruinę przez amerykańskie samoloty, ale pozostały konta bankowe ukryte w Szwajcarii i Anglii, oczywiście nie na nazwisko Hitlera. Czy ktoś z nich korzysta? Może XXI wiek przyniesie odpowiedź.