Usunięcie barwnika spod skóry było dotychczas bolesne, mało skuteczne i wiązało się z wieloma skutkami ubocznymi. Obecnie jednak, pomijając fakt, że miłośnicy tatuażu mogą zafundować sobie taką ozdobę, która samoczynnie zniknie po pewnym czasie, chirurdzy kosmetyczni proponują nową metodę. Według nich jest ona o wiele skuteczniejsza niż laser i boli o wiele mniej – nieprzyjemne uczucie jest porównywalne z tym, jakiego doświadcza się podczas wprowadzania barwnika pod skórę. 

          Krem firmy Rejuvi za pomocą mikrostrzykawek jest wprowadzany w górne warstwy naskórka. Rejuvi zmiękcza barwnik i umozliwia zainicjowanie przez układ odpornościowy procesu gojenia. Substancje zawarte w kremie są absorbowane przez pigmentowane komórki naskórka i wiążą pigment. Barwnik wychodzi stopniowo na powierzchnię skóry wraz z kremem. Następnie w ciągu 6-8 tygodni na poddanym terapii fragmencie skóry tworzy się coś w rodzaju strupka, który po pewnym czasie sam odpada, odkrywając w miejscu starego tatuażu zaczerwienioną część nowej skóry. Metoda ta bazuje więc na aktywacji naturalnych procesów organizmu. 

          Jednak to jeszcze nie wszystko – miejsce po usuniętym tatuażu przez kilka tygodni należy pielęgnować za pomocą specjalnego kremu ochronnego. Cała terapia trwa w zależności od wielu czynników (na przykład od wieku tatuażu)od jednego do trzech miesięcy.  

          Dermatolodzy uważają, że nowa technika jest o wiele bezpieczniejsza, a ryzyko, że na miejscu tatuażu pozostaną blizny, spada do zaledwie 6%. Krem jest również tańszy, niż zabieg laserowy. Skuteczność nowej metody usuwania tatuażu jest szacowana na 92%. Jej twórcy podkreślają również, że jest ona bez porównania mniej bolesna, niż usuwanie ozdoby za pomocą promieni lasera. Szczegóły – w dokumencie PDF opublikowanym przez firmę Rejuvi. JSL