Chyba żaden serial telewizyjny nie wywarł takiego wpływu na wizerunek nauki jak „Crime Scene Investigation” (w polskiej wersji – „Kryminalne zagadki” kolejno Las Vegas, Miami i Nowego Jorku). Przygody policjantów- -kryminologów – choć często krytykowane za odstępstwa od kanonów naukowej wiedzy i policyjnych realiów – rozbudziły zainteresowanie tą dziedziną wiedzy w USA, gdzie modne stały się detektywistyczne gadżety i studia na kierunkach powiązanych z kryminalistyką.

Nie trzeba jednak oglądać „Kryminalnych zagadek...”, żeby zetknąć się z najbardziej zadziwiającymi metodami kryminalistycznymi. Okazuje się, że wiele z najnowocześniejszych technik stosuje Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Komendy Głównej Policji, a bez wielkiej przesady można powiedzieć, że w dziedzinie identyfikacji nietypowych śladów polscy kryminalistycy są w światowej czołówce.

Pokaż mi usta

Norweska policja miała twardy orzech do zgryzienia. Z niejasnych powodów zmarło czwarte dziecko pewnej kobiety, a śledczy byli niemal pewni, że to ona przyłożyła do tego rękę. Problem w tym, że jeśli tak było, nie pozostawiła śladów. Detektywi znaleźli jedynie w koszu na śmieci plastikową torebkę, która mogła posłużyć do uśmiercenia trzytygodniowego noworodka. Sekcja dziecka nie wykazała jednak zmian fizjologicznych właściwych uduszeniu. Chłopczyk zmarł z niedotlenienia, a lekarz sądowy oszacował, że proces ten zachodził przez ponad 20 godzin. Trudno pojąć, jak matka mogła coś takiego zrobić swojemu dziecku, jednak trzeba było sprawdzić i taką ewentualność.

Poproszony o pomoc Scotland Yard zabezpieczył ślady z torebki metodą metalizacji próżniowej, wykorzystywanej również przy zdejmowaniu odcisków palców. Polega ona na tym, że powierzchnię ze śladami pozostawionymi przez ludzkie ciało umieszcza się w komorze próżniowej, do której wpuszcza się opary złota, a potem cynku.

Złoto, osiadając, wydobywa na światło dzienne ślady wilgoci pozostawione przez ludzkie ciało. Cynk kondensuje się na powierzchni już powleczonej złotem, co zwiększa kontrast pomiędzy odciskami a tłem. Teraz należało porównać wydobyte ślady z odciskiem ust nieżyjącego chłopca, aby ustalić, czy torebka faktycznie została użyta do powolnego duszenia dziecka. To jednak przerosło możliwości policji norweskiej i brytyjskiej.

Niespodziewanie z pomocą przybyli polscy specjaliści z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego (CLK) Komendy Głównej Policji, którzy wykonali ekspertyzę. Wynik: pozytywny. Wyrodna matka – u której wykryto tzw. zastępczy zespół Münchhausena, polegający na silnej potrzebie skupiania na sobie uwagi i współczucia otoczenia – została skazana na więzienie. Dlaczego norweska policja nie poradziła sobie z tym zadaniem? Bo nie znała metodyki badania śladów ust, zwanej inaczej cheiloskopią. Technikę porównywania takich odcisków stworzył pracujący wówczas w CLK polski kryminalistyk prof. Jerzy Kasprzak. W latach 80. opracował katalog możliwych cech indywidualnych czerwieni wargowej, a więc rozrysował i opisał charakterystyczne układy linii zagłębień i wypukłości, które mogą się pojawić na ludzkich ustach.

Podobnym narzędziem dysponują specjaliści daktyloskopii, którzy posługują się katalogiem tego typu podczas identyfikowania odcisków palców. „Na opuszce palca występuje około stu cech indywidualnych, natomiast na odbitce ust można ich znaleźć około 1,2 tys. Możliwości w śladzie czerwieni wargowej jest więc znacznie więcej niż w daktyloskopii” – mówi prof. Kasprzak. Cheiloskopia to wciąż jeszcze niedoceniana metoda identyfikacji przestępców – polscy kryminolodzy ujawniają około stu śladów ust rocznie, z czego ok. 20 podlega dalszym ekspertyzom, a więc jest porównywane z odciskiem ust podejrzanego bądź ofiary przestępstwa. Śledczy uznaje identyfikację za kompletną, kiedy znajdzie siedem cech wspólnych (poza Polską – dziewięć).

Laserowy ślad

W przypadku odcisków palców w Polsce za wystarczające uznaje się 12 cech wspólnych, a na Zachodzie – 15. Tutaj kryminolodzy mają ułatwione zadanie: przy CLK działa Centralna Registratura Daktyloskopijna. Od czasów powojennych gromadzi ona odciski palców rąk i dłoni osób podejrzanych o popełnienie przestępstw. Do przeszukiwania tej bazy służy działający od lat 90. komputerowy system automatycznej identyfikacji. Dzięki temu można szybko sprawdzić, czy znaleziony ślad nie należy przypadkiem do osoby, która była już notowana w policyjnych kartotekach.

Takie bazy istnieją na całym świecie. Dzięki tej technologii policji amerykańskiej udało się zidentyfikować seryjnego mordercę Richarda Ramireza, któremu udowodniono popełnienie m.in. 13 morderstw i sześciu gwałtów. Ramirez, wcześniej notowany za posiadanie narkotyków, wpadł przez odcisk palca pozostawiony na lusterku skradzionego i porzuconego potem samochodu. Szkło to idealny materiał dla kryminologów, linie papilarne są na nim widoczne gołym okiem. Gorzej, gdy trafi się powierzchnia wchłaniająca wilgoć, np. gładko wyprawiona skóra. Wówczas nie wystarczy standardowe nałożenie sproszkowanego aluminium i zdjęcie odcisku za pomocą folii daktyloskopijnej. Jednym z bardziej wyrafinowanych sposobów uwidoczniania śladów linii papilarnych jest wykorzystanie kamery z modułem luminescencji opóźnionej, której się używa po nałożeniu na ślady substancji fosforyzujących. Luminescencję śladów linii papilarnych można też wzbudzić za pomocą lasera.