Młody Untersturmführer (ur. 1910) to Indiana Jones III Rzeszy. Z jedną różnicą: zamiast skarbów poszukiwał okazów zwierząt do niemieckich kolekcji oraz białych plam na mapie, których wymazanie przysporzyłoby mu sławy. Jeszcze jako student zoologii – na początku lat 30. – wyjechał do Afryki Północnej, a potem do Liberii, skąd przywiózł okazy dla berlińskiego zoo. Okazało się, że Schulz-Kampfhenkel nie tylko znalazł niszę na rynku „zoologiczno- -muzealnym”, ale także mógł pochwalić się niezwykłym talentem na polu public relations. Na podstawie swoich przeżyć napisał książkę, która stała się bestsellerem i przyniosła mu sławę. Ambitny łowca przygód wkrótce postawił sobie nowy cel: zbadać nieumieszczony na żadnej mapie górny bieg Rio Jary w północnej Brazylii, nad granicą z francuską Gujaną.

Wiosną 1935 roku przygotowania do wyprawy ruszyły pełną parą. Dzięki zdobytej popularności wiele drzwi stanęło przed Schulz-Kampfhenkelem otworem. Pozyskał całą armię sponsorów, m.in. firmy: Leica (aparaty fotograficzne), Bayer (leki), Agfa (taśmy), a nawet przekonał urzędników ministerstwa lotnictwa do użyczenia mu... samolotu. Do dyspozycji otrzymał cud niemieckiej techniki: wodolot Heinkel-Seekadett 72.

Ekspedycja była zakrojona na zbyt szeroką skalę, by pomysłodawca mógł jechać sam. Ktoś musiał chociażby zająć się samolotem czy pomóc w zbieraniu i katalogowaniu okazów. Schulz-Kampfhenkel zabrał się więc do kompletowania małego zespołu. Jego wybór padł na Gerda Kahlego: pilota, którego poznał, gdy sam uczył się latać w szkole Luftwaffe, oraz mechanika Gerharda Krausego, przysłanego przez zakłady Heinkla. Oficjalnie – jak pisał Schulz-Kampfhenkel w książce „Rätsel der Urwaldhölle” [niem. Zagadki piekielnej puszczy], która stanowiła skrócony dziennik wyprawy – ekipa miała przetestować przydatność samolotu do badań kartograficznych, zbadać faunę i florę w górnym biegu Rio Jary, zebrać okazy dla Kaiser-Wilhelm Institut oraz przeprowadzić studia geograficzne i etnograficzne. „Po godzinach” – jak wynika z protokołów przesłuchań przeprowadzonych po tym, jak Untersturmführer trafił do amerykańskiej niewoli – szef wyprawy prowadził badania nad nową metodą interpretacji zdjęć lotniczych. Metoda okazała się na tyle skuteczna, że Niemcy postanowili ją wykorzystać w czasie wojny. Schulz-Kampfhenkel otrzymał nawet do swojej dyspozycji Sonderkommando SS o kryptonimie „Dora”, które kontynuowało jego badania nad analizą zdjęć lotniczych na pustyni libijskiej.