ZEMSTA KOCHANKÓW

Zamach nie zlikwidował tyranii. Przeciwnie, dał pretekst do nasilenia represji i jeszcze większego despotyzmu. Gdy sytuacja stała się nie do zniesienia, ateńscy arystokraci zwrócili się o pomoc do Sparty. Ta chętnie jej udzieliła, wysyłając doborowy oddział wojska. W 510 r. p.n.e. Hippiasza obalono, ster rządów przejął Klejstenes i przeprowadził reformę ustroju, czym zasłużył na miano „ojca demokracji”. Rysą na wizerunku demokraty były jednak okoliczności, które utorowały mu drogę do władzy. By zatrzeć wspomnienie o spartańskiej „bratniej pomocy”, propagandyści Klejstenesa zaczęli więc krzewić kult rodzimych bohaterów, przypisując Harmodiosowi i Aristogejtonowi główną rolę w obaleniu tyranii i przywróceniu demokracji. W ten sposób pierwszymi w historii Grekami – a więc także Europejczykami, których uhonorowano pomnikami wzniesionymi w centrum miasta – zostali zabójcy. Co roku pod posągami organizowano uroczyste parady wojskowe, artyści wyśpiewywali podniosłe hymny opiewające „wyzwolicieli” i „tyranobójców”. Oba te tytuły uważano za bardzo zaszczytne. Rodziny Harmodiosa i Aristogejtona obsypano przywilejami, zwolniono je z podatków, przyznano prawo kupowania mięsa na koszt państwa oraz darmowe miejsca w pierwszych rzędach teatru. Po kilku latach nikt już nie pamiętał, czego naprawdę dokonali. Tymczasem najwybitniejsi greccy historycy, m.in. Tukidydes i Herodot, zgodnie twierdzą, że zamachowcy nie kierowali się motywami politycznymi, lecz osobistymi. I to z podtekstem homoseksualnym. Harmodios był bardzo urodziwym chłopakiem, o którego względy zabiegało wielu ateńskich mężczyzn, w tym tyran Hipparch. Młodzieniec zakochany w Aristogejtonie odrzucił jednak zaloty władcy, ten zaś postanowił się zemścić w wyjątkowo perfidny sposób. Powierzył młodszej siostrze Harmodiosa rolę kenophoros – panny niosącej w procesji koszyk z darami dla Ateny. Po czym pozbawił ją tego zaszczytu, oświadczając publicznie, że został wprowadzony w błąd, gdyż wybranka nie jest
dziewicą. Dla rodziny było to straszliwe upokorzenie. Uniesiony honorem Harmodios postanowił się zemścić, do spisku wciągnął swego kochanka Aristogejtona. Prawdziwa historia była więc banalna i jeśli miała lec u podstaw ateńskiej demokracji, wymagała podkoloryzowania. W nowej wersji zniknęły wątki osobiste i homoseksualne, zamachowców przedstawiano nie jako kochanków, lecz braci.

DOBRY, ALE ZŁY

Idealizując zabójców, w coraz czarniejszych barwach malowano ich ofiarę. W efekcie słowo tyran nabrało zdecydowanie pejoratywnego charakteru. Nie zawsze go miało. Pierwotnie nazywano tak wszystkich polityków, którzy sięgnęli po władzę wbrew obowiązującemu prawu – za pomocą wojska lub w wyniku
przewrotu dokonanego przez podburzony lud. Niektórzy przeprowadzali reformy i rządzili tak umiejętnie, że zyskiwali powszechną sympatię. Nazywano ich dobrymi tyranami. Do takich władców należał Pizystrat, ojciec Hippiasza i Hipparcha. Za jego 34-letniego panowania (561–527 r. p.n.e.) podjęto budowę jednej z najsłynniejszych greckich świątyń – Partenonu, zaczęto uroczyście obchodzić jako święta państwowe Wielkie Dionizje i Panatenaje, po raz pierwszy spisano przekazywane dotąd ustnie dzieła Homera. Chociaż Pizystrat był uzurpatorem, który wkroczył do Aten na czele oddziału najemników i ślepo mu ufających górali, przekonał do siebie większość mieszkańców miasta. Tak skutecznie, że
gdy przed śmiercią przekazał władzę synom, nikt nie kwestionował tej decyzji. Potomkom brakowało jednak talentów ojca, nieudolność maskowali rosnącą brutalnością, co doprowadziło ich do klęski. Ateńczycy uznali zabójstwo Hipparcha za w pełni uzasadnione i tak rozpropagowali czyn Harmodiosa i Aristogejtona, że we wszystkich zakątkach Grecji pojawili się ich naśladowcy. Pod ciosami tyranobójców padli m.in. Jazon (tyran Feraj), który dążył do zjednoczenia Hellady i wspólnej wyprawy na Persję; Klearchos (tyran Heraklei Pontyjskiej) uważający się za syna Zeusa; Dion (tyran Syrakuz), który usiłował wprowadzić idealny ustrój oparty na pomysłach swego przyjaciela Platona. Tyranobójstwo usprawiedliwiali bowiem najwybitniejsi myśliciele starożytności, z Sokratesem, Arystotelesem i Platonem na czele. Według nich każdy tyran był uzurpatorem, gdyż jego władza nie pochodziła ani z wyboru obywateli, ani – jak w Sparcie – z dziedziczonej godności króla. Nie miało przy tym znaczenia, czy rządził łagodnie, czy autorytarnie. Łamiąc podstawowe prawo demokracji popełniał przestępstwo i powinien zostać za to ukarany.