ŚMIERĆ W RZYMIE

Identycznie rozumowali uczestnicy zamachu na Juliusza Cezara zorganizowanego jako odpowiedź na obwołanie go dożywotnim dyktatorem Było to ewidentne złamanie zasad ustroju republikańskiego, więc
Brutus i towarzysze mogli się łudzić nadzieją, że zaznają sławy Harmodiosa i Aristogejtona. W rozległym imperium rzymskim nie mogła się jednak powtórzyć historia niewielkich Aten, gdzie do obalenia tyrana wystarczyło wsparcie kilkuset Spartan. Wprowadzony przez Cezara ustrój okazał się trwały. Ale przetrwała też idea tyranobójstwa, na którą Rzymianie powoływali się jeszcze częściej niż Grecy. Spośród 52 władców panujących od chwili obwołania pierwszym cesarzem Oktawiana Augusta (27 r.
p.n.e.) do przeniesienia stolicy imperium do Bizancjum (330 r. n.e.) zamordowanych zostało aż 29!

MOŻNA UŻYĆ TOPORA

Idea o dopuszczalności tyranobójstwa upadła wraz z Cesarstwem Rzymskim. Nie dawała się bowiem pogodzić ze stworzoną przez średniowiecznych scholastyków doktryną „króla z Bożej łaski”, według której monarchowie dziedziczyli władzę przekazaną im przez Boga. Wykluczało to możliwość podważenia jej legalności. Szybko pojawiło się jednak pytanie, co robić, jeśli król nadużywa swoich uprawnień albo – co gorsza – wykorzystuje je niezgodnie z Dekalogiem i nauką Kościoła?

Pierwszym chrześcijańskim teologiem, który udzielił wyczerpującej odpowiedzi na to pytanie, był angielski biskup Jan z Salisbury. W traktacie „Polycraticus” pisał: „Istnieje jedna, lecz wielka różnica między księciem a tyranem. Książę jest posłuszny prawu i zgodnie z nim rządzi swoim ludem (...). Tyran zniewala lud, bo ma w sobie niegodziwość Lucyfera. Dlatego książę jest szanowany i otaczany miłością, natomiast tyran powodowany pychą i niegodziwością zazwyczaj jest zabijany”.

Jan z Salisbury rozszerzył greckie rozumienie tyranii i nadał mu sens bliski dzisiejszemu. To już nie tylko władza zdobyta nielegalnie, ale także sprawowana w sposób „niezgodny z prawem boskim i ludzkim”. Dlatego w skrajnych przypadkach, gdy „tyran staje się jakby bestią okrutną”, można – zdaniem biskupa – „użyć topora”. Jednemu z rozdziałów swego dzieła Jan nadał wymowny tytuł „O tym, że jest uprawnione pozbawienie życia tyrana”. W ten sposób wprowadził antyczną teorię tyranobójstwa do chrześcijańskiej
teologii politycznej. Zastrzegł jednak, że ręki na władcę nie może podnieść żaden poddany, nawet jeśli nosi w sobie słuszne poczucie krzywdy czy urażonego honoru. Prawo wymierzenia kary rezerwował dla tego, z czyjej woli król zasiadał na tronie: „najlepszą metodą obalenia tyrana jest pokorne oddanie się
w opiekę miłosiernemu Bogu i wzniesienie do niego czystych rąk w żarliwej modlitwie”.

Takie postawienie sprawy służyło więc bardziej postraszeniu złych władców niż zachęcaniu do ich likwidacji. W zawiłym wywodzie znalazło się jednak stwierdzenie, że Bóg wymierza karę „za pośrednictwem swych wysłanników”. Jan z Salisbury nie określił, kim są owi posłańcy, i pozostawił
w ten sposób uchyloną furtkę dla fanatyków uważających się na narzędzie Boga. W okresie wojen
religijnych szeroko otworzyli ją teologowie katoliccy i protestanccy.