Fundamenty islamu to Koran oraz przekazywane z pokolenia na pokolenie opowieści (hadisy) o działalności Mahometa, jego reakcjach na rozmaite wydarzenia i wygłaszanych przy tej okazji komentarzach. Ich interpretacja w dużej mierze zależy od poglądów przywódcy religijnego. Kto skupi się na fragmentach przedstawiających łagodniejsze oblicze Proroka, może głosić, że islam jest religią pokoju i miłosierdzia. Równie mocne argumenty znajdą jednak w Koranie i hadisach radykałowie wzywający do świętej wojny. Mało tego, mogą przywoływać samego Mahometa, który walczył, mścił się, skazywał na śmierć, usprawiedliwiał zabójców, perswazją i podstępem jednoczył arabskie plemiona tworząc na Półwyspie Arabskim teokratyczne państwo.

Mahomet złagodził brutalne oby-czaje ludów pustyni, lecz ich nie odrzucił. Za umyślne zabójstwo członka rodu krewni ofiary nadal mieli obowiązek dokonania zemsty i zabicia sprawcy lub kogoś z jego bliskich. Ale tylko jednego i na tym powinno się skończyć. Odwet na wykonawcach odwetu został zakazany.

NIE MA BOGA PRÓCZ ALLAHA

Założyciel religii wyznawanej dziś przez półtora miliarda ludzi zaczynał od porażki. W rodzinnej Mekce przez 12 lat pozyskał nie więcej niż stu zwolenników. Przywódcy rządzącego kupieckim miastem plemienia  Kurajszytów długo traktowali go z przymrużeniem oka jako nawiedzonego mistyka.

Nie wydawał się groźny. Owszem, od pierwszego objawienia w 610 r. przekonywał, że archanioł Dżibril (Gabriel) przekazuje mu słowa najwyższego Boga czczonego przez ludy pustyni – Allaha, lecz niewiele z tego wynikało. Mieszkańcy Mekki wciąż otaczali kultem swoje bóstwo opiekuńcze Hudala i trzy boginie: Słońca Al-Lat, Wenus Al-Uzza, przeznaczenia Manat. Arabowie z innych oaz i miast pielgrzymowali do sanktuarium Al-Kaaba, w którym przechowywano przyniesiony z nieba przez anioła Czarny Kamień.

Sytuacja się skomplikowała, gdy Mahomet oznajmił, że: „Nie ma boga prócz Allaha”. Zapytany, czy wobec tego kult innych bóstw jest bałwochwalstwem i powinien zostać zniesiony, udzielił twierdzącej odpowiedzi. Rzucił w ten sposób wyzwanie odwiecznej tradycji i wierze przodków. Gdyby sam nie był Kurajszytą i członkiem wpływowego rodu Haszymitów, zapłaciłby za to głową. A tak skończyło się na towarzyskim bojkocie. „Jeśli, jak mówisz, jesteś posłańcem Boga, nie jestem godny, by z tobą rozmawiać. A jeśli bluźnisz, rozmawiać z tobą mi nie wolno” – pokpiwali mieszkańcy Mekki.

Z powodu szykan nawróceń było niewiele. Poza domownikami (żoną Chadidżą, kuzynem Alim, zięciem Abu Bakrem, wyzwolonym niewolnikiem Zajdem) do Proroka przyłączyli się głównie młodzi mężczyźni z zamożnych rodzin, zbuntowani przeciw konserwatywnym ojcom.

Niektórzy trafiali do wspólnoty pierwszych muzułmanów po tym, jak wcześniej żarliwie ich zwalczali. Dziś radykalni imamowie mogą ich stawiać za wzór (np. marzącym o wielkich czynach chłopakom z biednych dzielnic Bagdadu, Karaczi, Paryża, Hamburga). Przykładem jest dla nich Umar ibn al-Chattab (patrz Nawrócenie Umara s. 32), który stał się neofitą gorliwym i bezwzględnym, prawą ręką Mahometa.

ŻEBY ŻYĆ, TRZEBA SIĘ BIĆ

W 619 r. zmarł protektor osieroconego w dzieciństwie Mahometa – Abu Talib. Głową rodu Haszymitów został Abu Lahab, gorliwy wyznawca starych wierzeń. Zapytał krewniaka, czy nadal zamierza głosić swe nauki o jedynym Bogu. Prorok zdecydowanie potwierdził. Abu Lahab oświadczył, że wobec tego nie będzie go dłużej chronił.  To już było groźne. Oznaczało bowiem, że gdyby ktoś targnął się na życie Mahometa, wpływowi Haszymici nie czuliby się zobowiązani do dokonania zemsty. Dalszy pobyt w Mekce stawał się śmiertelnie niebezpieczny. W 622 r. Mahomet podjął decyzję o emigracji.